06 marca 2009

Prasówka.

Rząd USA sporządził raport na temat Polski! Jakie ciekawe wnioski zostały w nim zawarte?
Ano takie, że w Polsce panuje rasizm, korupcja, antysemityzm, system sądowniczy jest powolny, zagrabione majątki są zbyt wolno zwracane i panuje brak tolerancji dla pederastów!
Amerykanie postanowili ponownie wynaleźć koło.
To, że w Polsce panuje korupcja i większość rzeczy jest powolna i do dupy wie chyba każdy, no ale, jak widać USA wychodzi z założenia, że o rzeczach oczywistych nigdy za wiele. Niby słusznie, ale... Ale, kto jest bez winy niech pierwszy rzuci kamień! W USA niby nie ma korupcji? Pewnie nie taka jak u nas, ale jest. Rasizmu pewnie też nie ma.... A co do zagrabionych majątków, to jak już kiedyś wcześniej wspominałem, na miejscu Jankesów nie awanturowałbym się tak w tej sprawie - jakby na to nie patrzeć USA też swoje nagrabiło, a oddawać chyba niczego nie ma zamiaru. Doskonale wiem, że sytuacja w Polsce daleka jest od poprawnej. Denerwuje mnie jednak, moim zdaniem, niezdrowe zainteresowanie obcych rządów sytuacją w naszym kraju. Zwłaszcza, że jest to jedynie czcze gadanie, które zazwyczaj nie ma nic na celu, no może poza dyskredytowaniem Polski. Jakże łatwo i przyjemnie jest mówić innym jak powinien wyglądać ich kraj. Drodzy Jankesi, pilnujcie lepiej swego nosa! Bo wy "siostry" też tam macie niezły burdel!

Zaczynam zmieniać zdanie na temat in vitro i biję się w piersi! Muszę się przyznać, że nigdy nie patrzyłem na tę sprawę pod tym kątem. Czarne scenariusze z powieści SF powoli zaczynają ożywać. Od koloru oczu się zacznie, ciekawe na czym się skończy? Wolę nie wiedzieć. Ciarki przechodzą po plecach, normalnie strach się bać! Będzie tak jak z gejami, zaczęło się niewinnie, a teraz adoptują dzieci - oczywiście, gdy kilkanaście lat temu niektórzy, co bardziej przytomni ostrzegali, że batalia "o prawa gejów" skończy się właśnie takimi aberracjami - zostali wyśmiani.
Tylko patrzeć jak za jakiś czas w imię nauki, postępu i wolności absolutnej zacznie się hodowla zmodyfikowanych dzieci...

A teraz pora na porcję rozrywki, zafundowaną przez nikogo innego tylko błyskotliwych 5 o` cloków! BNP (British National Party) jak na rasowych narodowców przystało walczy ze złem wcielonym vide emigrantami, min. polskimi! Za symbol tej walki służy im plakat z samolotem Spitfire z Polskiego dywizjonu 303 (sic!) !!! Typowo angielskie.... Oczywiście BNP twierdzi, że fakt ten nie ma znaczenia, gdyż samolot jest symbolem walki anglików! I ja im wierzę! I chyba każdy, kto miał wątpliwą przyjemność "organoleptycznego" zapoznania się z realiami panującymi w UK. Nie wierzę za to w, to, że BNP miała świadomość tego, że samolot ten nosi polskie oznakowanie.
You can`t tell your ass from your elbow, can ya, mate? :) Będąc przy tej sprawie warto zauważyć, że narodowcy, nieważne skąd są mają jedną cechę wspólną - są durni!

Od kilku dni znów głośno jest o Eryce Steinbach, Związku wypędzonych, historii i stosunkach polsko-niemieckich. Wcale mnie to nie cieszy, tak jak nie cieszy mnie istnienie i działalność związku oraz niemieckie roszczeniowo-rewizjonistyczne postawy. Nie cieszy mnie również fakt, że przy okazji szumu medialnego jestem narażony na oglądanie krzywej facjaty Eryki. A na koniec nie cieszą mnie debilne lamenty zarówno po stronie polskiej jak i niemieckiej, o tym jak to psuje się dobre stosunki polsko-niemieckie. Powiedzmy sobie jasno, jedyny stosunek polsko niemiecki to stosunek przerywany i tyle w tym temacie! Nie będzie Niemiec pluł nam w twarz - i tego się trzymajmy. Między bajki można włożyć mrzonki o przyjaźni pomiędzy narodami. Rzecz jasna jest możliwy jeszcze jeden rodzaj stosunku - Polska przerabia Niemcy na pole golfowe....
Z masy doniesień prasowych na temat "konfliktu" wokół Steinbach ten w szczególny sposób zwrócił moją uwagę. Mowa w nim o poparciu niemieckiego kościoła dla Steinbach. Helmucki biskup twierdzi, że krytyka pod adresem Steinbach jest nieuzasadniona, i że należy kwestię wypędzeń przedstawić "w prawdzie, sprawiedliwości i miłości". Oczywiście, że jest nieuzasadniona! W końcu to złe polonishe schweine na podstawie porozumień Jankesów, Angoli i Kacapów rękami tych ostatnich wypędzili nobliwych Niemców z ich ziem! Taki trik, dla niepoznaki, ale żeśmy was w chuja zrobili! Ale niestety się wydało... Wg mnie prawda wygląda trochę inaczej, byliście i pozostaliście po dziś dzień bandą skurwysynów. Kiedyś zaprowadzaliście nowy ład ogniem i mieczem a teraz rewizjonizmem! Jeśli ktoś ma wątpliwości co do tego jakie nastroje a propos Polski panują w kraju wypędzonych i uciśnionych - zapraszam do lektury!
Szczerze powiedziawszy to mi się też nie podoba kształt polskiej granicy. Postuluję Polskę od morza do morza z autonomicznym polem golfowym na zachodzie. Co Wy na to?

(Zamieszczony przeze mnie obraz pochodzi ze strony http://www.woutervanhaeren.com/)

01 marca 2009

Sądy, sądami...

...a sprawiedliwość i tak musi być po naszej stronie! Przed oczami maluje mi się scena z filmu Sami Swoi, gdy przed udaniem się na rozprawę sądową matka wręcza Pawlakowi granaty - tak na wszelki słuczaj...

Scena ta przypomniała mi się po tym jak przeczytałem, że sąd na Florydzie nakazał koncernowi Philip Morris wypłacenie 8 milionów dolarów wdowie po nałogowym palaczu. Szczerze powiedziawszy, to sam nie wiem dlaczego, gdyż współczesne sądy często mają niewiele wspólnego ze sprawiedliwością, a co gorsze, ze zdrowym rozsądkiem - który to pomimo rzadkości występowania w przyrodzie wcale nie jest dobrem pożądanym. Ba, można czasem odnieść wrażenie, że wiele osób wystrzega się go niczym diabeł święconej wody.

Wyrok ten nie jest pierwszym kuriozalnym wyrokiem sądowym jaki zapadł w Stanach Zjednoczonych, udowadniając jednocześnie słuszność twierdzenia, że USA to "ziemia możliwości". Szkoda tylko, że wachlarz możliwości jest wzbogacony poprzez możliwość zaskarżenia wszystkich i wszystkiego o cokolwiek.

Zjawisko to niebezpieczne z co najmniej dwóch powodów. Powód pierwszy - promuje funkcjonalny analfabetyzm. Poparzyłem się pijąc kawę, więc zaskarżę restaurację! Przecież nie ostrzegli mnie przed tym, że kawa może być GORĄCA! Należy się odszkodowanie! Ta i wiele innych równie debilnych spraw, którym sądy przyznały rację wywołała, całkiem uzasadnione, poczucie strachu pośród firm i instytucji. Teraz każdy chce się maksymalnie zabezpieczyć przed ewentualną sprawą w sądzie, tak więc na opakowaniu orzeszków znajdziemy ostrzeżenie mówiące, że produkt może zawierać orzechy (sic!)! Pytanie tylko co się stanie z ludźmi, którzy z natury wykazują spory stopień debilizmu , gdy zaczną być profilaktycznie traktowani jak totalne niedorozwoje? Jest duża szansa, że dzięki takim działaniom nimi się staną. Wiem, wiem. Brzmi niedorzecznie, ludzie staną się jeszcze głupsi. Nie zapominajcie! Głupota ludzka nie zna granic!

Palenie jest szkodliwe - prawda, koncerny tytoniowe w przeszłości nie grały fair - prawda! Lecz czy te dwa fakty są wystarczającymi przesłankami ku temu, żeby ludzie cierpiący z powodu nałogu nikotynowego byli uprawnieni do wielomilionowych odszkodowań? Moim zdaniem nie! Zdecydowana większość osób uzależnionych i nie mam tu na myśli jedynie nikotyny, chodzi mi o uzależnienia w sensie ogólnym, jest sama sobie winna. Z premedytacją popada w różnorakie nałogi, a potem, gdy budzi się z ręką w nocniku, próbuje zwalić winę na kogoś innego. Ludzkie. Winni są wszyscy inni poza mną. Miałem trudne dzieciństwo, koncerny zrobiły mi pranie mózgu, nałóg to choroba, bla, bla, bla...

Powód drugi - promocja cwaniactwa. Wyroki tego typu są pożywką nie tylko dla intelektualnych kastratów, ale także dla cwaniaków i cwaniaczków różnej maści. Nie mam pomysłu na życie, nie mam kasy, ale zaraz, mogę kogoś zaskarżyć i żyć jak pączek w maśle! Jak sądzicie ile osób wpadło na właśnie taki pomysł? Wydaje mi się, że sporo! Bo jeśli potrzeba jest matką wynalazku, to łatwa kasa z powodzeniem może być matką cwaniactwa.

Czytałem kiedyś (nie pamiętam gdzie), że system sądowy w USA i absurdalne wyroki jakie zapadają w USA pokazują wielopłaszczyznowość prawa, i że jest to zjawisko dla prawa pozytywne! Żałuję, że nie pamiętam skąd pochodzi ten artykuł, gdyż argumentacja użyta dla poparcia tej tezy była dość zabawna - niestety nie pamiętam jej na tyle dobrze, aby ją przytoczyć.
Śmiem nie zgodzić się z tą tezą. Trend ten uważam za szkodliwy ze względów wspomnianych powyżej oraz dlatego, że uważam, iż tego typu wyroki urągają majestatowi prawa. Jeśli założymy, że jeszcze takowy istnieje.

28 lutego 2009

Dlaczego demokracja jest do dupy.

Demokracja, jak chyba każdy system sprawowania władzy, ma szereg wad i zalet. Niestety mam wrażenie, że wady powoli biorą górę nad zaletami.
Kilka ostatnich dekad zdaje się świetnie potwierdzać tę tezę. Już Platon krytykował system demokratyczny jako niestabilny, podatny na zepsucie oraz mogący prowadzić do dyktatury. Pamiętajmy, że krytyka ta była wymierzona w model demokracji ateńskiej, ciekawe co Platon miałby do powiedzenia o współczesnych demokracjach? Z pewnością nic dobrego.

A propos dyktatury, spośród wielu bon motów na temat demokracji, jeden szczególnie zapadł mi w pamięć: demokracja do dyktatura debili, lub ujmując nieco bardziej poetycko "Demokracja jest najgorszym z możliwych ustrojów, bowiem są to rządy hien nad osłami." Cytatów trafnie ujmujących ułomność tego systemu, które z chęcią bym przytoczył jest masa - muszę się jednak powstrzymać, gdyż wtedy wpis ten zamienił by się w zbiór cytatów.

Wróćmy więc do demokracji, lub jak to zwykł mawiać JKM - dupokracji. Ustroju, który oddaje "władzę" w ręce ludu. I to jest jego kardynalnym błędem. Powiedzmy sobie jasno, ów lud, do którego ma należeć rzekoma władza, jest niczym więcej niż bandą idiotów. Smutne ale prawdziwe, jeśli spojrzeć na ludzi kolektywnie, to ciężko nie dojść do wniosku, że składa się on w 80% ze skończonych matołów. Tak oto jeden idiota z drugim idiotą wybiera swych przedstawicieli, w większości wypadków też idiotów, tylko nieco obrotniejszych, by ci sprawowali idiotyczne rządy. Wszystko składa się w logiczną całość.

Nie twierdzę, że demokracja jest złem wcielonym i, że należy ją za wszelką cenę wyrugować. Chcę jednak powiedzieć, że jest stanowczo przereklamowana. Przereklamowana do tego stopnia, że czasem można odnieść wrażenie, że u wielu urosła do rangi religii. Vide obsesyjna chęć przeszczepienia demokracji na każdy możliwy grunt, bez rozważenia tego czy grunt ten się do tego nadaje czy nie. Demokracja ponad wszystko, a z całą pewnością ponad zdrowy rozsądek.

Myślę, że kilka ostatnich dekad, jak również obecny kształt wielu demokracji zachodnich są żywymi dowodami ułomności tego systemu - nie oszukujmy się jednak - nie jest to dla każdego rzeczą oczywistą, choćby z tego prostego względu, że wymaga zaprzęgnięcia do pracy szarych komórek i wyciągnięcia konstruktywnych wniosków z kilku oczywistych faktów - a to często przekracza możliwości intelektualne współczesnego homo-dysintelectus. Moje skromne spostrzeżenia potwierdzają radosne badania naukowe! Zapraszam do lektury artykułu o wszystko mówiącym tytule: "Wyborcy są jak dzieci" Opisany w nim eksperyment dowodzi, że w większości wypadków wyborcy nie kierują się racjonalnymi przesłankami, co więcej ich wybory w dużej mierze pokrywają się z wyborami dzieci! Zastanówmy się przez chwilę. "Dorośli" ludzie, jakby na to nie patrzeć posiadający jakąś wiedzę o świecie, poglądy, przekonania, doświadczenie życiowe dokonują takich samych wyborów co dzieciaki, które o życiu i polityce nie mają żadnego pojęcia. Daje do myślenia - nieprawdaż?

Było "ciekawie" teraz pora na "zabawnie". No może nie w 100% zabawnie, bo sprawa tyczy się Polski, więc jak się nietrudno domyślić ma zabarwienie tragikomiczne. Przeprowadzono sondaż, w którym pytano się o to, za jakimi nieaktywnymi politykami tęsknią Polacy. Wyniki? 1 miejsce Aleksander Kwaśniewski, 2 miejsce Lech Wałęsa ex aequo z Kazimierzem Marcinkiewiczem. Piękno demokracji w pełnej krasie. Genialny naród polski tęskni za komuchem alkoholikiem, megalomańskim elektrykiem kapusiem, który z powodzeniem mógłby dorabiać jako błazen i byłym nauczycielem fizyki, karierowiczem prawdopodobnie zamieszanym w spekulacje mające na celu osłabienie złotówki, przykładnemu strażnikowi wartości chrześcijańskich, który zostawił żonę i dzieci dla młodszej!
YES YES YES!

26 lutego 2009

Kilka słów o tradycji.

Z przykrością stwierdzam, że dobre tradycje zanikają. Nie jest to oczywiście zjawisko nowe, do tego samego wniosku ludzie dochodzą od setek lat. Zmieniają się obyczaje, ustroje polityczne, hierarchia wartości, normy, etc. Oczywistym i naturalnym wręcz jest to, że nowe wypiera stare. Niestety zbyt często w imię szeroko pojętego postępu rezygnuje się z
dobrych, skutecznych rozwiązań.


Być może ktoś się spyta, co skłoniło mnie do wyłuszczenia tych truizmów? Po części inny truizm, który mówi, że historia nauczyła nas jedynie tego, że niczego nie potrafi nas nauczyć, a po części doniesienie o pedofilu/gwałcicielu, który po wyjściu z więzienia groził swojej ofierze śmiercią, został zatrzymany przez Policję - niestety sąd uznał, że nie ma przesłanek ku temu, by wobec niego zastosować areszt. Ci bardziej dociekliwi, zapewne spytają co ma piernik do wiatraka?
Otóż ma! I to wiele.

Oczywisty fakt panowania kosmicznych warunków w głowach osób odpowiedzialnych za wspomnianą decyzję (próżnia i zero absolutne) jest jednym, drugim zaś odejście od dobrej tradycji. Co mam przez to na myśli? To, że drzewiej taki zwyrodnialec radośnie dyndał by na końcu liny w centralnym punkcie miasta! A teraz? Po 2 latach wychodzi z więzienia i terroryzuje swoją ofiarę. To, że sądownictwo w Polsce kuleje wiedziałem nie od wczoraj, to jednak jest totalny paraliż! Gwałciciel dzieci w najlepszym wypadku powinien do końca życia patrzeć na świat przez kraty po tym jak oberżnięto mu jaja nożykiem do otwierania listów - a i to uważam za zbytek łaski.

Kiedyś złodziejom odcinane były ręce, teraz jest niska szkodliwość społeczna czynu, zwyrodnialców się wieszało - teraz chce się ich leczyć, zdrajcom pakowano kulę w łeb, teraz trzeba im wybaczyć i zapomnieć... Z pewnością byłoby inaczej, gdyby ślepo nie przyjmowano każdego "postępowego" rozwiązania i pozostało przy pewnych, może nieco średniowiecznych, ale jakże skutecznych sposobach załatwiania spraw.

Niestety żyjemy w ciekawych czasach pod tytułem anything goes, czytaj: to jest zupełnie normalne, że dwóch facetów bierze ślub i chce adopotwać dziecko, tak więc powrót takich rozwiązań jest marzeniem ściętej głowy. Szkoda tylko, że rzesze intelektualnych kastratów ślepo podążających za libertyńskimi trendami nie zdaje sobie sprawy, że prędzej czy później ockną się z ręką w nocniku.

Tradycja to dobre imię dla dziewczynki, bo przecież nie coś co należy kultywować bo trąci zaściankiem i ciemnogrodem!

12 lutego 2009

Człowiek z...

Pierwszy wyrobnik polskiej kinematografii vel Andrzej Wajda ma zamiar nakręcić film o Bolku.
Cóż mogę powiedzieć, nie będzie to pierwszy gniot na jego koncie, miejmy jednak nadzieję, że przy odrobinie szczęścia ostatni.

Wajda wielkim człowiekiem i reżyserem będąc mówi: "- Martwi mnie i gniewa sytuacja, w której bohater Solidarności, Lech Wałęsa, który odegrał w naszej historii tak ważną rolę, atakowany jest przez ludzi, którzy w porównaniu z nim są nikim - tłumaczy reżyser. - Ci ludzie pojawili się nie wiadomo skąd i prezentują najgorszą część naszego społeczeństwa. Nie mogę się z tym pogodzić".

Doskonale Pana Wajdę rozumiem! Też nie mogę się pogodzić z tym, że w naszym społeczeństwie ludzie reprezentujący sobą poziom spod znaku dna absolutnego atakują ludzi porządnych. Nie zapominajmy jednak, że Polska to jedno z tych miejsc po drugiej stronie lustra, a co za tym idzie, analogia kończy się na niemożności pogodzenia, bo co do kwestii kto jest dnem a kto nie różnię się z Wajdą diametralnie. Nie będzie chyba dla nikogo wielkim zdziwieniem, gdy powiem, że dla mnie dnem jest Wajda i Wałęsa.

A kim jest Wajda? Nie jest nikim, to pewne, ale nie jest też do końca tym za kogo się podaje.
Oto kilka wybranych smaczków z curriculum vitae pana rezysera, o których on sam raczej nie wspomina, a i przeczytać o nich w "oficjalnym obiegu" też raczej ciężko.
Andrzej Wajda: Odznaczony orderem Budowniczych Polski Ludowej, należał do ZNMS, ZAMP, PPR i PZPR, kłamał na temat śmierci swojego ojca (jakoby zginął w Katyniu), autor takich wypowiedzi jak: "Zarzuty słyszałem od reakcyjnie nastawionych ludzi w kraju, którzy z Powstania Warszawskiego zrobili świętość" - w odpowiedzi na krytykę filmu "Kanał", "Czy to wyjdzie mądrze, czy głupio, nie miało to dla mnie żadnego znaczenia" - o filmie "Lotna", "Film winien być demaskowaniem kultury burżuazyjnej", "Koleżanki i koledzy, pamiętacie jak przed laty powoływałem się na Włodzimierza Illicza Lenina, którego definicję stanu rewolucyjnego przytoczyłem na jednej z narad. Powiem skromnie, że moje przepowiednie okazały się prorocze. Tym razem powołam się na Karola Marksa [...] Polskie filmy stały się dzisiaj pierwszym, a może jedynym sojuszniekiem kina radzieckiego [...]" O kim mówiono w następujący sposób: "wirtuoz rozładowywania kompleksów antyradzieckich", "najbliższy Marskizmowi twórca filmowy", chwalono za "rewizjonizm w stosunku do tradycji ułańskiej", "Posiada duże wyrobienie ideologiczne oraz wykazuje zdecydowaną postawę. Pod względem politycznym pewny. Członek PZPR. Dobry naukowiec. Zasługuje na zaufanie. Nie ma w stosunku do niego żadnych zastrzeżeń natury politycznej czy te moralnej".
Można jeszcze dodać, pupilek "salonu", dobry kolega Adasia, współzałożyciel Agory/GW, przeciwnik istnienia IPN...

Reasumując, kłamca, sprzedawczyk, hiporkyta, faryzeusz... - w każdym razie wg moich standardów. Sprzedawczyk będzie wybielał sprzedawczyka - syptomatyczne. Co mogę powiedzieć, dziwnym by było, gdyby kurwa na stare lata została zakonnicą...

07 lutego 2009

Człowiek uczy się całe życie, czyli...

...coś z serii fuck me sideways! Krynica cnót wszelakich, vel Wojciech Jaruzelski nie wystąpi o emeryturę prezydencką! Fakt ten jest godny odnowania przynajmniej z dwóch powodów. Pierszwy z nich, to fakt, że stać go było na taką deklarację, co jest dla mnie jest wielkim zaskoczeniem. Drugi zaś, o wiele ciekawszy i zabawniejszy zarazem, to argumentacja jakiej użył. Twierdzi, że byłoby to "poniżej oficerskiej godność".

A niech mnie! Zawsze sądziłem, że Jaruzelski do cna pozbawiony jest elementarnej godności, a tu proszę, on ma godność oficerską! Nic dziwnego, że Frasyniuk chce mu pomniki stawiać!

No comment...

06 lutego 2009

Samoobrona, wersja afrykańska.

Zapraszam na kolejny popis elokwencji, tym razem w wykonaniu niejakiego Kadafiego. Jegomość ten twierdzi, że akty piractwa mające miejsce u wybrzeży Somalii wcale nimi nie są, tak naprawdę są to akty samoobrony!

Dobrze, że istnieją ludzie pokroju Kadafiego, dzięki którym możemy zostać oświeceni. Ja jednak dziękuję za to afrykańskie oświecenie, a Kadafiemu proponuję otworzyć słownik i zapoznać się z terminem samoobrona.

05 lutego 2009

Całe życie z debilami.

Extra, extra! Czytajcie wszyscy! Rada Europy oburzona! Czesi kastrują pedofilów i CHWAŁA im za to! No, ale wiadomo, że Europa nie może przyklasnąć temu pomysłowi, gdyż narusza to ich prawa, jest niehumanitarne, bla, bla, bla...

"Kastracja okalecza, jest nieodwracalna i pociąga za sobą konsekwencje psychologiczne". Myślę, że nobla to mają już jak w banku.
W końcu tak błyskotliwe umysły nie mogą zostać niezauważone. Zanim jednak to nastąpi, mała sugestia. Szanowne członki Rady - jak sądzicie, czym jest dla dziecka gwałt?


Nie wiem jak Wy, ale ja mam dziwne wrażenie, że w tych wszystkich jełropejskich speckomisjach i radach zasiadają ludzie pt. "głowę ma tam gdzie dupę, a dupę we Władywostoku". Jako przykład niech posłuży stanowisko Komitetu przeciwko Torturom (cokolwiek to jest), który to nie jest pewien czy lekarze aby na pewno informują o "nieodwracalnych skutkach zabiegu".

- Dzień dobry! Dziś obetnę Panu jajka, muszę Pana poinformować, że nie odrosną...
- Naprawdę? Niemożliwe...

Mówcie co chcecie, ale autorzy tego raportu z całą pewnością mają za daleko do łba...

04 lutego 2009

Europa, europa...

Wspominałem już kilka razy, że cywilizacja "zachodu" chyli się ku upadkowi. Oto kolejny dowód na postępującą dezintegrację społeczeństw tak zwanych krajów rozwiniętych. Piszę tak zwanych, gdyż pomimo tego, że są one jak najbardziej rozwinięte technologiczne i cywilizacyjnie, to ludzie je zamieszkujący coraz częściej en masse wykazują spory stopień niedorozwoju umysłowego.

Rzeczpospolita donosi, że pielęgniarka może stracić pracę dlatego, że zaproponowała pacjentce, że się za nią pomodli. Starsza pani poczuła się urażona! Paranoja to jest mało powiedziane. Żeby tego było mało, to czytamy jeszcze, że pracownica Brirish Airways została odesłana do domu, gdyż nie chciała zdjąć krzyża. Europa, jakby na to nie patrzeć, kontynent o chrześcijańskich korzeniach, rzekoma strażniczka tolerancji, praw człowieka i odpowiedniej długości marchewek, staje się miejscem, gdzie niedługo strach będzie się przyznawać do wiary katolickiej/chrześcijańskiej. Ale spróbuj się chociaż krzywo spojrzeć na muzułmanina, czarnego, czy geja! Niedoczekanie Twoje!

Pytam się gdzie ta tolerancja? Bo z tego co zdążyłem zaobserwować to tolerancja we współczesnym wykonaniu nie dość, że jest wypaczona, to w dodatku, tak wybiórcza jak pewna gazeta z kraju nad Wisłą. Tolerancja, owszem, ale nie dla katolików. Niestety przydział się wyczerpał i katolicy się nie załapali. Więc sikhowie mogą chodzić do pracy w turbanach, muzułmanki zasłaniać twarze, ale katolicy nie mogą nosić krzyża. Logiczne, prawda? Cywilizowane... Szkoda słów...

Będąc przy upadku cywilizacji, nie mogę nie wspomnieć o kolejnym znaku, który go w ewidentny sposób zwiastuje. Mianowicie o zielonych (czy też eko-terrorystach jak wolicie), którzy jako odmiana czerwonych zaliczają się do tego samego rodzaju swołoczy i antychrystów, których trzeba bezwględnie tępić. Kolejny raz przykład z "wysp". Szef brytyjskich ekologów twierdzi, że powinno się wprowadzić limity na liczbę dzieci, gdyż ludzie stanowią obciążenie dla środowiska, uważa także, że należy dotować aborcję i antykoncepcję nawet kosztem leczenia ciężkich chorób!

To co napiszę poniżej dalekie będzie od poetyckiego, niestety przedstawienie tego co czuję do tego pana wymaga mało wyszukanej formy.

Ty pierdolony faszysto! Jak tak bardzo zależy ci na ograniczeniu emisji co2 przez ludzi, to wyświadcz sobie i światu przysługę i pierdolnij sobie w ten głupi łeb! Będzie mniej co2 i co ważniejsze, jednego debila mniej! Pamiętaj tylko żeby użyć broni o większym kalibrze, tak dla pewności, myślę, że desert eagle będzie bezpieczną opcją....

W pewnym sensie nie dziwię się, że ten facet jest przeciwny leczeniu ciężkich chorób, on jest chory na jedną z cięższych, jeśli nie najcięższą i z całą pewnością nieuleczalną chorobę z jakimi boryka się ludzkość - głupotę. Muszę się także, przyznać, że gdy słyszę takich ludzi to jestem za aborcją! Kurde, aborcją, eutanazją, bojówkami anty-lewackimi, rowami z wapnem... Stój! Za rowami z wapnem byłem już od dawna...

Constans, czyli autostrada do nikąd.

Wybiórcza donosi, że: "Plan budowy dróg i autostrad na Euro 2012 okazał się nierealny".
Tu pora na powtarzane niczym mantra: wcale mnie to nie dziwi. Z małym "ale". Plan ten nie okazał się nierealnym, on był nierealny od samego początku.
Jeśli ktoś sądził lub sądzi inaczej, to najprawdopodobniej jest z Marsa, matrixa, lub cierpi na autyzm. Smutne ale prawdziwe...

W tym kraju nic nie jest normalne. Nie znaczy to oczywiście, że inne kraje są uosobieniami normalności, nie. Reszta świata też jest równo popierdolona, z tą małą różnicą, że ma autostrady! (I kilka innych rzeczy, których my, w Polsce możemy się jeszcze długo nie doczekać).

21 stycznia 2009

Polskiej egzotyki ciąg dalszy vel no country for honest men.

Jak już kiedyś wspomniałem, cytując pewnego profesora, Polska to egzotyczny kraj, choć bananów nie hodujemy...

Na rodzimą egzotykę składa się wiele elementów. Jednym z nich jest np. to, że wbrew pozorom jesteśmy bardzo bogatym państwem! I nie mam tu na myśli horrendalnych cen produktów i usług, nie! Otóż w Gdańsku ma zostać zorganizowany największy koncert w Polsce! Będzie go można obejrzeć za darmo, a finansować/współfinansować ma go budżet państwa! Szacowany koszt, to równie bagatelne co enigmatyczne "kilkanaście milionów" złotych. Dobrze wiedzieć, że pieniądze podatników są dobrze wydawane...

Polska egzotyka, podobnie jak wiele innych rzeczy nie jedno ma oblicze. Poza wspomnianym wcześniej obliczem monetarnym/ekonomicznym ma także oblicze paranoidalno/mafjino/rządowe. Mam na myśli sprawę Olewnika. 3 osoba związana z tą sprawą oddaliła się na łono Abrahama, a minister (dziś już ex) Ćwiąkalski nie widzi w tym żadnego problemu! Rzecz jasna znajdzie się wielu, którzy tej tezie przyklasną i nie dostrzegą niczego dziwnego w 3 z kolei "samobójstwie" osoby związanej z pewną bardzo niewygodną dla niektórych ludzi sprawą. Ciarki przechodzą po plecach. Tak oto widzimy jak na oczach całego kraju zostają popełnione 3 morderstwa na zlecenie (mówię morderstwa bo chyba nic mnie nie przekona do bajek z samobójstwami), a winnych nie ma i jak znam życie nie będzie. Bo jak się dobrać do kogoś kto był w stanie przeprowadzić taką akcję? Nie muszę wspominać o tym, że kandydatów na polskiego Eliota Nessa albo V ni widu ni słychu...

Za kolejną porcję egzotyki można także uznać fakt, że oprócz mafii (patrz wyżej) w Polsce po części ciągle rządzi esbecja. Wydaje mi się, że poza powtórzeniem szczytnego hasła - a na drzewach zamiast liści będą wisieć komuniści - przytoczona sprawa nie wymaga dalszego komentarza.

Na koniec jeszcze jedna porcja egzotyki. Tym razem w postaci skurwysynów powszechnie zwanych deweloperami - a przeze mnie po prostu złodziejami. Tak oto w majestacie prawa odbywa się rozbój w biały dzień. Nie mam ochoty komentować działań tych ludzi. Powiem tylko, że należało by zacząć od odcinania rąk i kamieniołomów. Nie mam w zwyczaju źle życzyć ludziom, ale jeśli chodzi o deweloperów to mam nadzieję, że przez obecny kryzys pójdą z torbami - najlepiej wszyscy!

I niech ktoś mi teraz powie, że Polska to nie egzotyczny kraj! Jeśli są jeszcze jacyś niedowiarkowie to gwarantuję, że najbliższe miesiące dostarczą multum dowodów potwierdzających słuszność moich słów.

17 stycznia 2009

Signum temporis.

Polska została skrytykowana za homofobię! O zgrozo!
Organizacja Human Rights Watch krytykuje nas za przejawy homofobii we władzy, vide Lech Kaczyński, zwraca także uwagę na brak edukacji seksualnej, ograniczony dostęp do środków antykoncepcyjnych oraz restrykcje w zakresie legalnego przerywania ciąży.

Nie ma w tej krytyce oczywiście niczego dziwnego, świetnie wpisuje się ona w modus operandi organizacji obrony tego i owego, jak również w kanon starań, by Polska była postrzegana jako ciemnogród i bastion zacofania. Stanowisko oraz "zarzuty" HRW wobec Polski są godne uwagi ze względu na to, że stanowią swoisty znak czasu. Widać tu na jak na dłoni, że według panujących teraz standardów jednymi z głównych wyznaczników stopnia rozwoju danego społeczeństwa jest ultratolerancja, darmowe prezerwatywy i prawo do skrobanki. Przebyliśmy daleką drogę, szkoda tylko, że zaczynamy zmierzać do nikąd. Tak jak już wspominałem nie raz, nasza cywilizacja chyli się ku upadkowi. O tempora, o mores! Bo co więcej można powiedzieć?

A propos edukacji seksualnej, oto czytamy, że poziom zajęć z edukacji seksulanej w polskich szkołach pozostawia sobie wiele do życzenia. Kolejny raz muszę powiedzieć, że w ogóle mnie to nie dziwi. Zastanówmy się jednak czy szkoła jest najlepszym miejscem do tego, aby "nauczać" o seksie? Czy seks jest aż tak skomplikowany by trzeba prowadzić z niego oddzielne zajęcia? Wielu z Was na pewno zna potetyckie porównanie proste jak jebanie. To po pierwsze, a po drugie, uważam, że wiedza o seksie powinna być przekazywana dzieciom przez rodziców, a nie w szkołach. No ale, nie ma to jak być wygodnym i zwalić ten często niezręczny obowiązek na kogoś innego, w tym przypadku szkołę. Spychologia stosowana w pełnej krasie. Ludzie, nikt nie wychowa waszych dzieci za Was! To Wasz obowiązek i odpowiedzialność, nie wiem dlaczego tak ciężko to pojąć...

P.S.

Jeszcze dwa słowa a propos Izraela, otóż kanadyjska publicystka nawołuje do bojkotu Izraela oraz do stworzenia antyizraelskiego ruchu. Szanowna Pani! Taki ruch już kiedyś był! Nazwywał się III Rzesza!

15 stycznia 2009

Żydzi, europejczycy i instykt samozachowawczy.

Nie cichnie krytyka pod adresem Izraela. Skłamałbym, gdybym powiedział, że mnie to dziwi. W końcu żyjemy w czasach daltonizmu. W czasach, w których na porządku dziennym jest robienie ofiary z kata.

Nie uważam się ani za filosemitę ani za antysemitę, nie należę także do zwolenników rozwiązań siłowych. Staram się jednak kierować w życiu zdrowym rozsądkiem i trzeźwo patrzeć na świat. Moim zdaniem ludziom odsądzającym Izrael od czci i wiary ewidentnie brakuje trzeźwego spojrzenia na pewne kwestie.

Zaskakującym dla mnie jest fakt, że niechęć do Żydów w Europie jest tak wielka, że potrafiła skutecznie zniwelować instynkt samozachowawczy europejczyków. Nikt chyba nie ma wątpliwości co do tego, że żydzi z muzułmanami będą żyli jak pies z kotem - zawsze - no chyba, że jedna strona wytłucze drugą. Nie w tym jednak rzecz. Pomijając niezwykle modne ostatnimi laty protestowanie przeciwko wszystkim i wszystkiemu (no może prawie wszystkiemu) warto zadać pytanie: Po czyjej stronie jesteś?

Pytanie czy przeciętnemu europejczykowi bliżej kulturowo do żyda czy do muzułmanina? Wielu ludzi nie zdaje sobie sprawy z tego, że toczy się wojna, którą my przegrywamy. Biały człowiek przegrywa wojnę kulturową z cywilizacją islamu. Co gorsza wyłącznie na własne życzenie. Wojna ta toczy się na wielu płaszczyznach, niestety jak już wspomniałem Europa co rusz strzela sobie w stopę. Jestem przekonany, że nawet bardzo oddany sprawie hipi-lewak-pacyfista zaśpiewałby inaczej, gdyby Ahmed z Muhamedem zrobili mu z dupy muzułmańską jesień średniowiecza, a potem wprowadzili szariat. Jednak dopóki tak się nie stanie w kwestii Izraela raczej się nic nie zmieni. Izrael będzie oprawcą i złem wcielonym. Przy okazji jesieni średniowiecza, to w tym przypadku określenie to jest bardziej niż adekwatne, gdyż większość muzułmanów mentalnie zatrzymała się właśnie na średniowieczu.

Dlaczego odmawia się Izraelowi prawa do obrony przed Hamasem? Dlaczego nie ma protestów, gdy Hamas morduje żydów?

Mały quiz, kiedy ostatnio słyszeliście o tym, żeby facet w jarmułce obładowany dynamitem wysadził się w miejscu publicznym krzycząc Jahwe akbar? Ja nie słyszałem....

A propos wyznawców mojej ulubionej religii, to obrazili się oni nieco na portugalskiego kardynała, który ostrzega portugalskie panny przed małżeństwem z muzułamninem. I chwała mu za to! Mądry facet. Za dowód niech posłuży cytat: "dialog jest możliwy tylko z tymi, którzy chcą prowadzić dialog, na przykład z naszymi muzułmańskimi braćmi dialog jest bardzo trudny" Od siebie mogę dodać, że dialog będze możliwy wtedy, gdy muzułmanie przestaną za atrybuty religijności uznawać semtex, AK47 i zakute łby.

You`re havin a bubble mate, vol. 2

Z ciekawą tezą wystąpił angielski biskup. Można by tę tezę w pewnych okolicznościach potraktować w kategoriach żartu i powiedzieć, że facet ma poczucie humoru. Tak się jednak nie stanie, gdyż jestem zdania, że poczucie humoru jest domeną ludzi inteligentnych, a szanowny biskup ewidentnie się do takich nie zalicza. Powiem więc coś innego - masz kolego tupet! I chyba nic poza nim. Bo co mogę powiedzieć o facecie, który de facto sam jest emigrantem i ma czelność obarczać winą za złą sytuację kraju, w którym mieszka emigrantów? (John Sentamu przybył do UK w 1974 uciekając z Ugandy) Zapominał wół jak cielęciem był?

Emigranci nie identyfikują się z brytyjskimi wartościami, bo po prostu nie ma z czym, a brednie o tym, że Wielka Brytania ma pozostać wielką można włożyć między bajki. Szkoda, że John mieszkając tyle w UK nie zdążył sobie jeszcze uświadomić, że UK istnieje w teorii a nie w praktyce. Co by jednak nie mówić, to John nabrał pewnej cechy charakterystycznej dla wielu anglików - nie potrafi wyjąć głowy z własnej dupy! Pod tym względem John jest bardzo up to date z angielską rzeczywistością i stylem bycia. I pomyśleć, że ten facet ma doktorat! Niech ktoś mi powie, że nie nastąpiła pauperyzacja systemu edukacji!

Na koniec, krótkie podsumowanie dziwnych teorii szanownego biskupa in Egnlish:
BOLLOCKS TO THAT MATE!

12 stycznia 2009

Skandal!

Jeżeli ktoś uważa termin feminazim za przesadzony, to służę przykładem świetnie dowodzącym jego prawdziwości!

26 grudnia 2008

Krótko o alternatywie.

Po raz kolejny nie zgadzam się z posłanką Senyszyn. Może to nieco trywialne i truistyczne ale uważam, że alternatywa zawsze jest! Np. alternatywa dla p. Senyszyn jest bardzo prosta - SPIERDALAJ!

Wybaczcie poetyckość formy, ale krew mnie zalewa, gdy czerwona gnida (nie pierwszy raz) śmie przedstawiać prawdy objawione na temat wiary, świąt, religijność etc. Gdyż jak wiadomo każdy czerwony to antychryst i swołocz, więc kolejny raz (poetycko rzecz ujmując) - MORDA W KUBEŁ!

24 grudnia 2008

Małe kroki...

Kobiety zawiodły się na Obamie! Organizacje kobiece w USA podniosły larum, gdyż ilość kobiet w gabinecie Obamy ich zdaniem jest nieodpowiednia. W pełni się zgadzam, jest ich o 5 za dużo! A tak na poważnie, to, jeśli wierzyć doniesieniom prasowym, Obama dobierając swój gabinet kierował się umiejętnościami poszczególnych ludzi, a nie tym jaką mają płeć. Należy podkreślić, że jest to rozwiązanie ze wszech miar wskazane i sensowne, które w pełni popieram. Wydaje mi się, że każdy, choćby średnio rozsądny człowiek, zdecydowałby się na podobne kryterium przy wyborze ludzi, z którymi będzie współpracował.

Rzecz jasna przedstawicielki nurtu, jak to trafnie określił JKM, feminazimu nie są pocieszone tym faktem i twierdzą, że "jest to gigantyczny krok wstecz". Czy środowiska kobiece w Stanach naprawdę liczyły na bezkrytyczny barter? Poparcie za miejsca w gabinecie? Nie wiem. Jeśli tak, to wykazały się niezwykłą naiwnością. Wiem za to, że roszczeniowa postawa reprezentowana przez te środowiska jest co najmniej niepokojąca. Jakiś czas temu czytałem o pomyśle, chyba szwedzkim, aby kobiety miały ustawowo zagwarantowane 50% miejsc w każdej partii zasiadając w parlamencie (o ile mnie pamięć nie myli). Pomysły tego typu są jawnym zamachem na demokrację, nie wspominając o tym, że można by je umieścić w encyklopedii pod hasłem dyskryminacja. Niech posłuży to jako smutny przykład tego o czym mówię od dawna, zazwyczaj Ci, którzy najgłośniej i najzacieklej walczą z "dyskryminacją" okazują się być faszystami pierwszego sortu. Kobiety mogą startować w wyborach na tych samych zasadach co mężczyźni, mają także prawo głosu, więc jeśli (hipotetycznie) do parlamentu nie dostanie się ani jedna, można albo zwalić winę na mężczyzn (którzy są przecież odpowiedzialni za całe zło na świecie, z gradobiciem włącznie), albo usiąść i zastanowić się co robimy nie tak? Oczywiście wyjście nr 1 jest o wiele łatwiejsze. Jestem szalenie ciekaw, czy jeśli np. grupa zawodowa chirurgów składałaby się w 100% z białych mężczyzn, to czy pewne środowiska byłyby tak samo chętne aby w ramach równouprawnienia znaleźli się tam przedstawiciele rożnego rodzaju mniejszości, po korespondencyjnym kursie zakładania bypassów.

Obamie oberwało się również od środowisk homoseksualnych, dlatego że do wygłoszenia inwokacji podczas zaprzysiężenia na prezydenta wybrał pastora, który, o zgrozo!, nie kryje się ze swoimi konserwatywnymi poglądami vide nie popiera aborcji i homo-ślubów. (A przecież prawo do wyskrobania się jest jednym z podstawowych praw człowieka, przepraszam kobiety). Szczerze powiedziawszy nie sądziłem, że Obamie uda się tak szybko wywołać u mnie "sympatię", albo inaczej, że w ogóle uda mu się wywołać u mnie sympatię. A tu proszę, życie jest pełne niespodzianek!

Gigantyczny krok wstecz? Nie, mały krok w dobrym kierunku....

23 grudnia 2008

Prasówka.

Oto czytamy, iż wg kościoła in vitro jest moralnie naganne. O ile rozumiem, że z pewnych względów obiektywnych kościół nie może przyklasnąć pewnym pomysłom, to niezmienna, krytyczna postawa wobec sztucznego zapłodnienia nieco mnie dziwi. Co jest złego w tym, że ktoś chce mieć dziecko, lecz z pewnych względów musi się w tym celu uciec do metod nieco mniej przyjemnych od tradycyjnych? Co jest moralnie nagannego w tym, że dzięki współczesnej medycynie ludzie, którzy nie mogli mieć dzieci, teraz mogą je mieć? Stanowisko kościoła w tej kwestii uważam za absurdalne. Co się stało z idźcie i rozmnażajcie się? Pomijam fakt, że wg mnie większość ludzi nie powinna się w ogóle rozmnażać, i że być może natura wiedziała co robi, gdy pozbawiła niektórych tej możliwości, co nie zmienia faktu, że nie widzę nic złego w sztucznym zapłodnieniu.

Kolejny zabawny news, wspaniała, niezawodna, szybka i tania Poczta Polska nie radzi sobie z przesyłkami w okresie świątecznym! A to feler westchnął seler! I co nowego? Zima zaskoczyła drogowców, święta zaskoczyły pocztowców, chcieliśmy dobrze a wyszło jak zawsze - Polska, moi drodzy, Polska...

Na koniec zapraszam do zapoznania się artykułem na temat tak zwanego carpoolingu. Cała zabawa polega na tym, aby "podzielić" się z kimś miejscem w samochodzie. Zaiste jest to pomysł szczytny i chrześcijański, a i eko-zjeby z chęcią mu przyklasną. Posiada on jednak jedną wadę. Ktokolwiek wpadł na ten pomysł chyba nie do końca rozumie dlaczego wielu ludzi jeździ samochodami. Dlatego, że zamiast cudzych bąków wolą wąchać własne.

21 grudnia 2008

Dziękuję bogom, że nie urodziłem się niewolnikiem lub feministką!

19 grudnia 2008

Constans.

"- Piotr Pacewicz, jeden z wiceszefów "Gazety Wyborczej", nie wytrzymał. Wylał kubeł pomyj na laureata nagrody Dziennikarz Roku [...]"

Dobrze wiedzieć, że w przyrodzie ciągle istnieją pewne stałe, w tym przypadku modus operandi Gazety Wybiórczej!

Nie kop pana...

Dziś rano ku mej wielkiej uciesze natrafiłem na newsa o wdzięcznym tytule "12 lat więzienia za klapsa dla dziecka." Pomijając typową (niestety) dziennikarską nadinterpretację/manipulajcę tytułem, sam fakt, że taki projekt zostanie poddany pod głosowanie nie wróży nic dobrego.
Nie dość, że bezhołowie szerzy się w tempie geometrycznym, większość młodzieży zachowuje się gorzej od przysłowiowego bydła, a większość rodziców odsuwa od siebie obowiązek wychowania swoich dzieci, chętnie wyręczając się telewizją, gadżetami, szkołą, etc. Jaki więc obraz możemy namalować jeśli do istniejącego obecnie pejzażu nędzy i rozpaczy dodamy ustawowy zakaz stosowania kar cielesnych? Ci z Was, którzy mają więcej czasu i pieniędzy mogą udać się do krajów, w których pomysły te zostały wprowadzone w życie i dokonać oględzin organoleptycznych. Jeśli jednak ktoś nie dysponuje ani wolnym czasem ani nadmiarem gotówki, a jest gotów uwierzyć mi na słowo, to mogę powiedzieć, że skutkiem takiej polityki jest jeszcze większe "zbydlęcenie" i tak już rozpuszczonej młodzieży, zanik więzów rodzinnych połączonych z wypaczeniem się relacji rodzice dziecko. Skutek tego jest taki, że dzieci wychowują się same, mają własne dzieci w wieku 16 lat, których z oczywistych względów nie mogą dobrze wychować - nawet jeśli by chciały. Reasumując: łajno, łajnitum et omnia łajnitas.

Oczywistym jest, że należy przeciwdziałać ogólnie pojętej przemocy w rodzinie, lecz czy ustawowy zakaz kar cielesnych jest na pewno najlepszym sposobem? Szczerze wątpię. Przysłowiowy klaps, czy też "danie po tyłku" było środkiem wychowawczym od dawien dawna, żeby nie powiedzieć od zarania dziejów i śmiem twierdzić, że nikomu jeszcze nie zaszkodził. Oczywiście nachalnie promowany model cywilizowanego społeczeństwa, w którym nic nikomu nie wolno bo może naruszać czyjeś prawo do czegoś (chyba, że mowa o "mniejszościach" im oczywiście wolno naruszać prawa innych bo przecież są uciemiężeni) nie dopuszcza takiej opcji. Czy mnożenie bezsensownych i szkodliwych przepisów coś zmieni? Owszem, ale na gorsze. Jeżeli ktoś nie widzi tego, że ustawowy zapis tego rodzaju jest de facto powiedzeniem Róbta co chceta, piekła nie ma! Jest albo ślepy albo po prostu głupi, niestety ani jednych ani drugich nie brakuje.

Być może znajdą się tacy, co powiedzą, że przesadzam, widzę wszystko w czarnych kolorach. Niestety obawiam się, że efektem tego typu polityki może być tylko jedno, mianowicie podejście pt.: "Nie kop pana bo się spocisz!" Pamiętajmy jednak, że życie to nie film Stanisława Barei, choć egzystencja w tym kraju ciągle drastycznie go przypomina.

18 grudnia 2008

Prasówka.

Jeżeli ktoś miał jakiekolwiek wątpliwości co do tego, że tym krajem rządzą sitwy/sitwa, oto kolejny dowód, który pomoże je rozwiać.

A teraz coś z innej beczki. Nowoczesne polskie dzieci. Tytuł mnie zaciekawił, więc klikam i czytam: "[...] Polska w ostatnich latach awansowała do dziesięciu europejskich krajów z największym odsetkiem dzieci mających komórkę [...]" A niech mnie, cholernie dobry wyznacznik nowoczesności. Zwłaszcza, że mam dziwne wrażenie, że istnieje zależność pomiędzy
ilością i dostępnością gadżetów a poziomem funkcjonalnego analfabetyzmu. Za tak pojętą nowoczesność to ja dziękuję.

16 grudnia 2008

Dzień tego i owego.

Wiedzieliście, że jutro jest dzień bez przekleństw? Ja nie wiedziałem! Wiem za to na pewno, że zbyt dużo obecnie jest dni tego i owego. Od pewnego czasu mam wrażenie, że wszystko musi mieć swój dzień.

Kiedyś był dzień dziadka, babci, ojca, matki, kobiet, itd. Dziś natomiast każdy i wszystko musi mieć swój dzień. Dzień bez ... (wpisać używkę, opcjonalnie środek lokomocji), dzień walki z ... (wpisać chorobę, opcjonalnie jakiś "-izm"), dzień ... (wpisać zawód). Każde gówno ma teraz swój dzień. Nie wiem tylko dokładnie po co? Pierwsze i chyba jedyne skojarzenie jakie wpada mi do głowy, to zorganizujmy wielki koncert charytatywny dla ludzi z miejsca, którego nie potrafimy wskazać na mapie, po to aby się lepiej czuć z samym sobą, a następnego dnia mieć to w dupie. Wszystko na pokaz. Patrząc na to wszystko dochodzę do wniosku, że powinniśmy obchodzić tylko jeden dzień, za to przez cały rok, dzień świra...

Będąc przy rzeczach, zgoła bezcelowych, lub, ujmując to inaczej, takich, które można potłuc o kant tyłka, muszę wspomnieć o kolejnej genialnej kampanii jaką popełniło min. MSWiA. Mam na myśli akcję pt. Kocham nie biję. Jedno proste pytanie, do kogo jest ona skierowana?
Do normalnych ludzi, którzy od czasu do czasu dadzą dziecku po tyłku, czy do patologii napierdalającej swoje pociechy sznurem od żelazka? "Normalni" ludzie nie stanowią zagrożenia dla swoich własnych dzieci, a patole i tak mają wszystko w dupie i im dzieci powinno się po prostu zabierać. Kropka. Kolejny raz okazuje się, że Polska jest bardzo bogatym krajem, gdyż stać Ją na wyrzucanie pieniędzy w błoto na każdym kroku.

(No chyba, że wpiszemy tę kampanię w nurt powszechnej kastracji "cywilizowanych społeczeństw". Klapsa dać nie można, czarnego nazwać czarnym nie można, praw dżdżownic ograniczać nie można....)

08 grudnia 2008

Pomysł na "prestiż"

Gdańscy urzędnicy po wielu bezsennych nocach wpadli na pomysł za pomocą, którego pragną podnieść prestiż starego miasta. Panowie! Ja mam o wiele lepszy pomysł! Jeżeli naprawdę zależy Wam na podniesieniu prestiżu tego miasta to wyświadczcie mu i sobie przysługę oddalając się szybko w nieokreślonym kierunku!

07 grudnia 2008

Wyspy, geje i nonsens.

Nie wiem dokładnie dlaczego, ale z ludźmi z wysp jest coś nie tak. Za dobry przykład potwierdzający tę tezę tym razem posłużą Australijczycy. (Bo ile można cisnąć z angoli?) Część mieszkańców Australii kierując się zasadą, mówiącą, że od przybytku głowa nie boli wystąpiła z radosną inicjatywą mającą na celu "stworzenie" dodatkowych płci. Poza powtórzeniem stwierdzenia, że czas apokalipsy jest bliski pozostawiam ten genialny pomysł bez komentarza.

Skoro już jesteśmy przy kuriozach, to chyba po raz pierwszy zgadzam się z gejami! Popieram depenalizację! Wiem, że środowiska gejowskie nie zgodzą się z mną, ale wydaje mi się, że ich już wystarczająco pokarało.

04 grudnia 2008

Stąd do nieskończoności...

...czyli po raz kolejny kikla słów o głupocie i upadku cywilizacji białego człowieka.

Wyobraźcie sobie, że geje i lesbijki będąc oddzielnym rodzajem człowieka potrzebują oddzielnej wersji biblii. Tak, potrzebują specjalnej biblii dla gejów i lesbijek.

Ta normalna jest zła, przesiąknięta heteroseksualną propagandą. Nie propaguje politycznej poprawności i rżnięcia chłopców w dupsko, więc trzeba napisać nową. Co dokładnie znajdzie się w nowej wersji biblii tego jeszcze do końca nie wiadomo, ale zawsze można się domyślać. A może lepiej nie? Po krótkiej chwili zastanowienia stwierdzam, że nie będę snuł hipotez na ten temat, dlatego, że za każdym razem gdy to robię, potem okazuje się, że wszystkie wymyślone przeze mnie bzdurne hipotezy stają się rzeczywistością.

Mam za to propozycję. Wiem, że jest wiele wersji biblii, wiem także, że na wersji dla gejów się skończy. Po co jednak się rozdrabniać i mnożyć istniejące wersje? Czy nie lepiej by było stworzyć coś bardziej uniwersalnego? Proponuję więc biblię dla debili.

...natenczas Bóg stworzył debila.

A reszta to historia...

Bez komentarza.

Pytanie: Co się dzieje, gdy pastuchom daje się do ręki władzę zamiast kijka?

Odpowiedź.

02 grudnia 2008

...kracja po polsku.

Pora na słów kilka o "polskiej egzotyce", czyli o tym jak wygląda demokracja po polsku. Można by ją bez większego problemu, z biegu nazwać dupokracją z racji tego, że po prostu jest do dupy, byłoby to jednak zbytnie uogólnienie.

Polską odmianę demokracji można z powodzeniem nazwać sitwokracją, Ci bardziej spostrzegawczy pewnie zauważyli, że nie jestem autorem tego terminu :) Jak widać na załączonym obrazku artykuł o tym tytule ukazał się w jednym z wydań "Wprost". Traktował on o tym, jak to miejscowe koterie różnego rodzaju szkodzą rozwojowi demokracji oraz utrudniają życie przeciętnemu obywatelowi. Nic odkrywczego, przykra, szara polska codzienność...

Wspomniany artykuł ukazał się, o ile mnie pamięć nie myli, w 2001 roku, treść niestety pozostaje aktualna po dziś dzień. Nie żeby mnie to bardzo dziwiło... Ciągle dziwi mnie jednak ten sposób myślenia, postrzegania świata. Jeżeli się nie mylę to w jednej z książek Ziemkiewicza czytałem, że na dzień dzisiejszy mamy więcej koncesji i tego typu ograniczeń niż w `90 (sic!)
Nie trzeba jednak sięgać po publikacje, zestawienia czy też statystyki aby przekonać się, że nasze państwo za wszelką cenę chce utrudnić obywatelowi życie. Jednym ze sposobów na osiągnięcie tego celu są różnego rodzaju koncesje i obwarowania prawne mające na celu zamknięcie bądź też znaczne utrudnienie dostępu do wielu profesji. Nie mówię tu jedynie o najbardziej znanym zawodzie prawnika, popatrzmy choćby na to ile czasu i trudu kosztuje założenie głupiej działalności gospodarczej. Sprawdźcie jak ta procedura wygląda zagranicą, a jak w Polsce.

Prawdę powiedziawszy to nie ma co się specjalnie rozwodzić. Jak kraj długi i szeroki sitwa na sitwie i sitwą pogania. Nieważne jaka grupa zawodowa, wszędzie znajdzie takie lub inne kółko wzajemnej adoracji gotowe w każdej w chwili utrudnić innym życie lub zatuszować brak profesjonalizmu swoich ziomków. Rzecz jasna wszyscy mają głęboko w dupie wpływ tego rodzaju postępowania na gospodarkę w skali makro (o ile w ogóle w ich świadomości funkcjonuje takie pojęcie). Liczy się jedynie moja dupa i moja kieszeń! Po nas choćby potop... Wolny rynek? Równość szans? Równość wobec prawa? Panie, tu je Polska, na głowę żeś Pan upadł? Nie smarujesz nie jedziesz....

I jak w tym kraju ma być dobrze?

PS
Tak a propos smarowania, przypomniała mi się rozmowa z moim kolegą z Anglii. Rozmawialiśmy o tym ile się zarabia w Polsce i w Anglii. Zahaczyliśmy o lekarzy, powiedziałem, że u nas bajki nie ma, no ale w sumie jak taki jeden z drugim weźmie w łapę to aż tak źle na tym nie wychodzi. Po tym jak już go przekonałem, że nie robię go w bambuko i, że z tym braniem łapówek przez lekarzy to nie żart, usłyszałem: "Ale za co oni mieliby tak właściwie brać te łapówki..."

Jaki z tego wniosek? Podróże kształcą...

27 listopada 2008

Bez komentarza.

Tak jak obok czerwona gnido.

Kilka słów o emigracji.

Stała się dziwna rzecz, nie cud, niemniej fakt godny odnotowania. Otóż natknąłem się na artykuł o emigracji. Nie byłoby w tym niczego dziwnego, gdyby nie fakt, że ma on sens!

Nareszcie ktoś postanowił wyłamać się ze szpaleru skundlonych pismaków produkujących artykuliki na zamówienie. No chyba, że tym razem zamówienie było na artykuł, w którym trzeba napisać prawdę, jeśli tak to zwracam honor.

Wbrew temu co stara się wmówić ludziom od ponad roku nie ma i nie było żadnej wielkiej fali powrotów z UK, zwłaszcza ostatnimi czasy, gdy funt drastycznie stracił w stosunku do złotówki. Bo niby dlaczego i do czego ludzie mają wracać? Odpowiedź jest prosta - do niczego. Jeśli dodamy do tego prosty fakt, że gro rodaków wyjeżdżających za chlebem nie należy do typu sentymentalistów od razu widać, że fala powrotów jest po prostu fikcją. Wracają najczęściej Ci, którzy osiągnęli postawione sobie cele, choć i tak wielu się zastanawia. A reszta? Reszta pomimo tego, że niewątpliwie tęskni za ojczyzną raczej nie spieszy się do tego żeby zamienić wygodne życie i godną płacę na rzeźbę w gównie i życie od 1 do 1. Proste, prawda?

Wielkie powroty my ass!

09 listopada 2008

Kanapka z serkiem... :)

Zapraszam na małą porcję rozrywki! A ściślej mówiąc na "sandwicza" z serkiem, vide dlaczego Obama nie zostałby prezydentem w Polsce :-)

01 listopada 2008

Względność czasu w praktyce...

Zapewne wielu z Was słyszało o tym, że czas jest pojęciem względnym, tudzież o tym, że wszystko jest względne. Być może niektórzy z Was sądzą, że ta względność to tylko ściema. Otóż nie! Nic bardziej mylnego, czas jest jak najbardziej pojęciem względnym i są na to dowody!

Podobnoć mamy XXI wiek...

Nie wszędzie...

20 października 2008

100% pure nonsens.

Niejednokrotnie szydziłem z obrońców praw dżdżownic i im podobnych popaprańców. Niejednokrotnie też zadawałem sobie pytanie, co dalej? Jaki absurd zrodzi się w ich przesiąkniętych ultratolerancją głowach? Usnułem kilka teorii - głównie na potrzeby szyderstwa. Jedną z nich była obrona praw marchewek, no bo w sumie to kto wie, może taka marchewka odczuwa ból i nie można jej pozostawić na pastwę losu...

Jako, że są na tym świecie rzeczy, o których się nawet filozofom nie śniło (od razu widać, że nie żyli w naszych wesołych czasach), to kolejny raz na własne oczy ujrzałem "cud" zatytułowany A absurd ciałem się stał...

Tak, tak, nie ma rzeczy niemożliwych! Ogranicza nas tylko nasza wyobraźnia, bo głupota z całą pewnością już dawno temu przekroczyła wszelkie granice. A co dalej? Wolę nie myśleć...
(Wiem, powtarzam się...)