04 listopada 2009

Quo vadis Polsko?

Nie wiem, który raz zadaję to pytanie i chyba już nie wiem po co...

Zdjęcie, które widzicie obok zostało zrobione na Cabot Tower w Bristolu. Było to 3 tygodnie przed powrotem do kraju, doskonale pamiętam co wtedy czułem patrząc się na tę małą strzałeczkę z napisem "Warsaw 1000 M". Pamiętam jak dziś ten uśmiech na swojej twarzy i radość jaka mnie przepełniała - wracam do domu...

I wróciłem. Niektórzy pytali się po co? Ja mówiłem nie pytaj o nią... I mówię tak dalej, za każdym razem z coraz większym smutkiem. Polska rzeczywistość szybo uporała się z uśmiechem na mojej twarzy. Tu można być chyba tylko smutnym klownem.

Wracając nie spodziewałem wiele, nie sądziłem, że wrócę do krainy mlekiem i miodem płynącej, drugiej Irlandii, nie, Polska to Polska, płynie czystą i dziegciem. Wiele tego dziegciu i polskiego jadu dane było mi zjeść, po podlaniu go czystą człowiek przestaje mieć choćby cień wątpliwości gdzie się znajduje. Polska...

Taka pijana i zmęczona wciąż...

Czy jednak musi taką być? Wiecznie pijaną i zmęczoną matką karmiącą swoje wyrodne dzieci absurdem i beznadzieją? Zapewne nie musi. Mogłaby być drugą Irlandią - tak Irlandią, mówię zupełnie poważnie, mogłaby! Inną sprawą jest to, że pewnie prędzej świnie zaczną latać.

Jest coś niesamowitego i zarazem bardzo dziwnego w naszym narodzie. Coś czego chyba nigdy do końca nie zrozumiem. Przeszliśmy przez wiele. Mamy bogatą i dość barwną historię. Przetrwaliśmy wojny, najazdy, rozbiory, rusyfikację, germanizację, skreślenie z map, 2 wojny światowe i w końcu komunizm czy też jak kto woli "okres demokracji ludowej". Przetrwaliśmy to wszystko, pozostaliśmy Polakami, przetrwaliśmy...

Nie zrozumcie mnie źle. Nie chcę bawić się w martyrologię, nie. Nie jesteśmy jedynym narodem, któremu wiatr historii często wiał w oczy a nie w plecy. Jak śpiewał Kazik "inni mają jeszcze gorzej".

Zostawmy to. Nie licytujmy cierpieniem naszych przodków. Spójrzmy na to co dzieje się teraz. Jak wygląda Polska A.D. 2009... Nie będę zbytnio się rozpisywał na ten temat, gdyż równie dobrze mógłbym przepisać w tym miejscu 3/4 wpisów z tego bloga, tych starych i tych, które dopiero napiszę. Koń jaki jest każdy widzi... W przeciwieństwie do konia Polskę taką jest widzą nieliczni, co być może jest jedną z głównych przyczyn dlaczego ciągle jest jaka jest. Większość jest ślepa, inni odwracają wzrok, są też tacy, którzy widzą, nie dajmy się jednak zwieść, owszem oni widzą, ale ktoś nałożył im na nos różowe okulary. Z nimi wszystko jest prostsze, może trochę rozmazane, ale jednak prostsze, nie trzeba się tyle zastanawiać, od razu wiadomo kto jest wrogiem, a kto nie... Są jeszcze Ci z jednym okiem, Ci którzy nie odwracają wzroku i nie noszą okularów - takie mają przyzwyczajenie, sposób bycia, lecz oni wbrew temu co można by wnioskować kierując się porzekadłami nie są królami pośród tłuszczy ślepców. To oni są kalekami, ich nie wypada słuchać... Ich punkt widzenia nie jest godny uwagi - w końcu mają tylko jedno oko!

Pomimo tego wszystkiego, pomimo regularnego pomstowania na Polskę i Polaków na łamach tego bloga, pomimo smutnych wniosków płynących z naszej historii, ciągle twierdzę, że mamy ogromny potencjał. Gdyby tylko udało nam się ten potencjał właściwie wykorzystać, to kto wie czy tuczniki nie wzbiłyby się w przestworza i nie zdarzył się drugi cud nad Wisłą. Niestety cuda zdarzają się rzadko, a nad Wisłą... Sami wiecie. Pozostała mi już resztka nadziei na to, że Polska kiedyś będzie się liczyła na świecie, na to, że nie spieprzymy wszystkiego tak jak zawsze. Pytam się ponownie, dlaczego nie możemy wykorzystać naszego potencjału po to aby zmienić ten kraj na lepsze? Dlaczego zamiast tego potencjał ten zazwyczaj znajduje swoje ujście w cwaniactwie, robieniu sobie pod górkę, ciągłej prywacie, tworzeniu nonsensów... Naprawdę sądzę, iż gro problemów z jakimi boryka się nasz kraj mamy na własne życzenie. Większości z nich można było uniknąć. Jasne, że nie mieliśmy łatwego startu, ale jak już wspominałem inni też nie... Jesteśmy sami sobie winni. Chcieliśmy dobrze, a wyszło jak zawsze... Zapewne wielu z Was zna to powiedzonko, które jak ulał pasuje to opisania większości dowolnie wybranych przedsięwzięć w tym kraju. Pytanie czy aby na pewno "chcieliśmy dobrze"? To pewnie też "mądry Polak po szkodzie". Fajnie by było, gdyby tak było, a tak nie jest! Pod tym względem (co może być w pewnym sensie pocieszające) drastycznie nie odbiegamy od reszty świata i możemy powtarzać do znudzenia "historia nauczyła nas jedynie tego, że niczego nas nie nauczyła"!

Chciałbym, żeby Polska była Polską. Pamiętająca o swym dziedzictwie i tradycjach. Wolałbym jednak, żebyśmy jako Polacy mogli być dumni nie tylko z tego, że nasi przodkowie niejednokrotnie przelewali krew za jej wolność, ale także z tego, że żyjemy w normalnym kraju. W kraju, który potrafi zapewnić godziwy byt swoim obywatelom. W państwie, które spełnia podstawowe funkcje państwa, a nie tworzy niekończące się iluzje. Aby Polak nie był Polakowi wilkiem... Czy naprawdę chcę za dużo? Czy naprawdę to o czym mówię jest tak trudne? Czy może urodziłem się w złym miejscu i czasie? Sam już nie wiem... Może ktoś mi odpowie...

Czemu ciągle podążamy tą samą drogą donikąd?

20 października 2009

Prasówka.

Zacznę od radosnego akcentu zza Odry. Jeżeli ktoś ciągle ma wątpliwości co do tego jaki stosunek (nota bene niezmienny) mają do nas Niemcy, to najwyższy czas na to, aby je rozwiać. Niemiecki rząd odmawia uchylenia hitlerowskiego dekretu o likwidacji mniejszości polskiej w tym kraju.
Dlaczego? Bo w świetle niemieckiego ten przepis nie obowiązuje, więc nie ma sensu go uchylać... O ile przepis ten mógł stracić swoją moc prawną, to czy uchylenie go rzeczywiście byłoby pozbawionym sensu? Pewnie dla wielu Niemców tak. Z całą pewnością dla wielu Polaków taki gest miałby nie dość, że sens, to i kolosalne znaczenie. Kto by się jednak przejmował Polakami? Z pewnością nie Niemcy.

Powyżej kolejna odpowiedź na pytanie "Dlaczego nie lubię Niemców"? A oto odpowiedź na pytanie "Dlaczego nie lubię Francuzów"? [...] Polacy to najbardziej antysemicki naród, a inni goście dorzucili jeszcze, że jesteśmy najbardziej antyeuropejskim krajem. Oczywiście, nie ma co do tego wątpliwości. Nie od wczoraj powszechnie wiadomo, że każdy Polak wyssał nienawiść do Żydów z mlekiem matki (tak jak każdy Francuz bycie pipą). Prześladowanie Żydów w Polsce ma bardzo bogate tradycje, które (jak się pewnie niedługo okaże) sięgają paleolitu. Od Piastów przez Jagiellonów aż po Poniatowskiego mordy i nagonki na Żydów stały na porządku dziennym jako ulubiona rozrywka polskiego dworu, polskich miast i wsi. No i nie zapominajmy o "polskich obozach koncentracyjnych"! (Nie niemieckich dla niepoznaki nazywanych nazistowskimi - tak jakby owi naziści nie posiadali narodowości). Nie dziwota więc, że nawet będąc członkiem zjednoczonej Europy Polska usilnie hołduje swoim antysemickim tradycjom i ciągotkom a w dodatku jest antyeuropejska! I tak lepsze to niż być francuską pipą! Lepiej zbudujcie sobie drugą linię Maginota - tym razem dla ochrony przed arabusami, choć pewnie tak jak i ta poprzednia na niewiele wam się zda. A tak na marginesie, to Francja jest niby wzorem tolerancyjnego, filosemickiego państwa? Oczywiście, że nie! Choćby dlatego, że Francja to nie prawdziwe państwo!!!

Jak już wspomniałem, każdy Polak to antysemita z dziada pradziada, a jak każdy to i ja też. Antysemitą będąc pozwolę sobie na antysemicki komentarz dotyczący szoah. Wyobraźcie sobie, że ktoś ośmielił się zadać pytanie (nie pierwszy raz zresztą) Czy zagłada Żydów była wyjątkowa? Pewnie jakiś antyeuropejski antysemita! Pewnie Polak! Na stos z nim! Kurde, niestety nie, nie tym razem! Nad wątpliwą wyjątkowością szoah zastanawiał się Nicolas Zomersztajn z belgijskiego stowarzyszenia żydowskiego CCLJ. Choć niewątpliwie istnieją Żydzi będący antysemitami, to w tym przypadku ciężko szermować argumentem jakim jest antysemityzm, po to by zbesztać przeciwnika i odebrać mu prawo do wypowiadania się na dany temat. Argument ten nie padł, padły za to słowa krytyki pod adresem Zomersztajna, co nie powinno dziwić, jak tu nie krytykować kogoś, kto podważa czyjąś rację bytu, podnosi rękę na dogmat, neguje sine qua non czyjegoś istnienia? Nie wiem, czy pan Zomersztajn jest historykiem. Jeżeli jednak jest, to bardzo złym. Holokaust był bowiem wydarzeniem całkowicie wyjątkowym, czymś, co nie ma żadnego odpowiednika w dziejach świata – powiedział „Rz” Efraim Zuroff, znany „łowca nazistów”, szef Centrum Szymona Wiesenthala.
Także nie wiem czy Zomersztajn jest historykiem, ja nim nie jestem, wiem, że Zuroff jest - o ile nie wiem czy jest on dobrym czy złym historykiem, to chyba jednak niezbyt bystrym. Cóż takiego ośmielił się powiedzieć Zomersztajn? "Organizowanie zawodów, które ludobójstwo było gorsze, nie ma sensu". I chwała mu za to! Konia z rzędem i pól litra! (I rękę księżniczki!) Zuroff chyba nie dostrzega tego, że nikt nie chce spierać się o historię, czy fakty sensu stricte. (Choć nie wiem, czy mogę przestawiać takie wnioski będąc gojem i nie będąc historykiem). Czy można wycenić cierpienie? (Widać niektórzy mogą i w dodatku chcą mieć na to pełną wyłączność). Jak określić kto więcej wycierpiał? Liczbami ofiar? Sposobem mordu? Ideologią, która mu przyświecała? NIE. Dla mnie to wszystko nonsens. Powiem więcej, jest to brak szacunku dla tych, którzy zginęli, bo z pewnością nie ginęli po to, aby potem stać się kartą przetargową w partii rozgrywanej przez ich potomnych. No ale jak tu dyskutować z takim stwierdzeniem: Holokaust jest wydarzeniem o skali tak apokaliptycznej, że nie można go zestawiać z niczym innym. Chłop swoje, baba swoje, to ja też swoje, czemu nie!
“You are not special. Your are not a beautiful or unique snowflake. You are the same decaying organic matter as everything else”.

Czas na polskich urzędników. Chciałbym z tego miejsca zapewnić, że jestem głęboko przekonany o tym, że poziom ich głupoty jest tak apokaliptyczny, że naprawdę ciężko go zestawić z czymś innym. Żyją sobie nasi kochani urzędnicy jak pączki w głupocie i jest im dobrze. Niestety, trzeba pamiętać o tym, że wszystko co dobre może się skończyć. Nad pączkami nadzianymi głupotą zaczęło krążyć widmo bata na nich kretyńskie poczynania. Bat ten miałby przybrać formę kar finansowych za bezprawne decyzje. Pośród aromatu kawusi, sernika, tomiwisizmu i spychologii powiało grozą! Projekt ustawy o odpowiedzialności materialnej urzędników za bezprawne decyzje, wystraszył i zmobilizował skarbowców [...] Domagają się oni od swego szefa - Jacka Rostowskiego - objęcia pracowników polisą OC, opłacaną z... funduszy resortu finansów. Niezłe, co? Polisa od odpowiedzialności urzędnika z naszych pieniędzy. Przecie to się w pale nie mieści. Odpowiedzialność finansowa może spadać na urzędników nawet wtedy, gdy ich wina będzie wątpliwa. A urzędników po prostu nie stać na opłacenie adwokata, o ewentualnym zapłaceniu odszkodowania już nie wspominają.
A na co stać ludzi, których z większa lub mniejszą premedytacją zniszczyliście, zadaliście sobie to pytanie? To po pierwsze, po drugie, to moim zdaniem wspomniana wina rzadko kiedy jest wątpliwa.

Na koniec zachęcam do lektury całkiem fajnego artykułu, będącego kolejnym potwierdzeniem mojej tezy "Polski system szkolnictwa jest do dupy".

10 października 2009

Po której stronie?

Lobby żydowskie w Wielkiej Brytanii (yeah babe, 5 o` clock hate time) obawia się europosła Michała Kamińskiego, który to jako członek PIS znajduje się w jednej partii w parlamencie UE z Torysami. Jak powszechnie wiadomo PIS to partia skrajnie prawicowa, żeby nie powiedzieć nacjonalistyczna, skupiająca jedynie niepostępowych oszołomów, o zgrozo często wyznania rzymsko katolickiego i rzecz jasna antysemitów! Mając na uwadze powyższy fakt, trudno się dziwić, że 5 o` clockowi Żydzi boją się Kamińskiego. Nie wiem czym konkretnie tak ich przeraża jego osoba, podobnież tym, że w jego przeszłości mogą być jakieś "ciemne" strony - cóż nie bez kozery mówi się, że strach ma wielkie oczy!
Nie może się jednak równać z głupotą! Żydzi nie są jedynymi mieszkańcami wysp, którym nie podoba się współpraca Torysów z PIS. Grupa aktorów na czele z komikiem i prezenterem radia oraz telewizji BBC Stephenem Fry'em wystosowała na ręce lidera Konserwatystów list. No proszę, list protestacyjny! Symptomatyczne, nieprawdaż?
Na uwagę zasługuje nie tyle sam list, co wywiad jakiego udzielił Fry w Channel 4 i poglądy jakie w nim zaprezentował. Fry zaatakował rzekomy wzrost tendencji prawicowo-nacjonalistycznych w Polsce. - Pamiętamy, po której stronie granicy był Auschwitz - powiedział. Oto złote myśli pedzia cyklofrenika. Nie wiem czy Fry tego dnia zapomniał wziąć rano różowe pigułki, wiem za to, że skoro ma tak dobrą pamięć, to powinien też zakodować sobie, po której stronie jego sodomickiego tyłka może znaleźć się polski but,(choć nie wiem jakim stopniu byłoby to dla niego karą) a tych w UK ciągle nie brakuje! To po pierwsze, a po drugie (co niestety tyczy się większości angoli) polecam korepetycje z historii - you ignorant 5 o` clock wanker!

07 października 2009

Z serii priceless!

Jak dla mnie coś co można umieścić w kategorii bezcenne, choć można za niego zapłacić kartą :)
Oto na co natknęliśmy się na półce z alkoholami w jednym z marketów - napój winopodobny "Ziomal żołądkowy".
Tym razem zdrowy rozsądek wziął górę nad ciekawością, dlatego też nie mogę podzielić się wrażeniami po konsumpcji.


06 października 2009

Co jeść?

Zapraszam do zapoznania się ze wskazówkami co jeść i pić, by się nie zestarzeć - nota bene cieszącymi się niesłabnącą popularnością. Nie ma się czemu dziwić, w końcu, kto by nie chciał dobrze wyglądać i długo żyć?
Cudownych diet jest cała masa, inna na każdy dzień tygodnia, często jedna głupsza od drugiej, mało która skuteczna, prawie każda w jakiś sposób zabawna. Od siebie dodam, że wierzę, iż jedyną słuszną dietą (w wąskim znaczeniu tego słowa) jest dieta NIE ŻREĆ. Wspomniany powyżej poradnik także dostarcza sporo rozrywki.

Pkt. 1:
białe pieczywo lepiej zastąpić chlebem razowym lub brązowym ryżem. O ile zastąpienie chleba białego razowym jest dla mnie w 100% zrozumiałe i wykonalne, to konia z rzędem temu, kto mi powie jak mam sobie zrobić kanapkę z brązowego ryżu.

Pkt. 2: Krieger szczególnie poleca sałatkę ze szpinaku, czosnku i szalotek skropioną sosem winegret z dodatkiem orzeszków pini. Fajnie, ale w Polsce nie ma zwyczaju jedzenia lunchu (może dlatego, że nie ma na to czasu), a poza tym to czosnek na lunch, a potem do obsługi klienta...
Dalsze punkty, Orzechy i pestki (1/3 filiżanki dziennie), Odtłuszczone mleko i jogurty (pół litra dziennie), Herbata (co najmniej cztery filiżanki dziennie). Wszystko ok, ale kto ma na to czas i pieniądze? Chyba nie ulega wątpliwości, że przeciętny pracujący Polak nie i jeszcze długo, długo nie, że o chęciach nie wspomnę. Denerwuje mnie wymyślanie miliona diet cud oraz cudownych porad dotyczących niemal każdej dziedziny życia, które "zwykli" ludzie mogą sobie wsadzić w wiadome miejsce. Pomijając fakt, że nikt przy zdrowych zmysłach i choćby przeciętnym intelekcie nie sądzi chyba, że stosując którąś z "diet gwiazd" będzie wyglądał tak jak one.

Wyżej opisane zjawisko jest symptomatyczne dla czasów w jakich żyjemy. Robi się ludziom gówno z mózgu (tym, którzy go jeszcze mają), pakuje im do łba tysiąc potrzeb, to co powinni osiągnąć, jak wyglądać... Szybko jednak okazuje się, że to se ne da! Wtedy pojawia się w TV "ekspert" jako żywo 2 dni wcześniej sprowadzony na ziemię z jakiegoś bardzo odległego miejsca i mówi jak żyć, jeść, ubierać się i spółkować by dołączyć do niego i pławić się w błogostanie po wsze czasy. Nie mam wątpliwości, że tego typu sprzedawcy złotych rad zastąpili ryżem nie tylko chleb ale i zawartość głowy...

03 października 2009

Rewitalizacja.

Trójmiasto.pl donosi o tym, że UE sypnie jurkami na rewitalizację najbardziej zaniedbanych dzielnic Gdańska, takich jak: Nowy Port, Letnica, Dolne Miasto, czy Dolny Wrzeszcz. Każda z dzielnic ma swój projekt i pomysł na rewitalizację, ten który okaże się najlepszy dostanie worek jurków, proste. Pomysł tak potrzebny jak i zacny, bo chyba nie można zaprzeczyć, że tym dzielnicom przydałby się mały "retusz". Jak to jednak zwykle bywa nasuwa się wiele wątpliwości. Wiele bardzo słusznych wątpliwości, takich jak "Co z tego, że zostaną odnowione domy, jeżeli za chwilę zostaną zniszczone"? Chyba ciężko nie zgodzić się i nie dostrzegać tego, że nowe chodniki, ławki i elewacje budynków nie są w stanie zmienić charakteru tych dzielnic, że byłby to zabieg nie dość, że czysto kosmetyczny, to w dodatku nietrwały. O dziwo problem ten dostrzegają "włodarze" vide urzędnicy, którzy rewitalizacją chcą objąć nie tylko budynki ale także społeczność lokalną.
Dlatego też program rewitalizacyjny ma pomóc przeciwdziałać wykluczeniu społecznemu, ma aktywizować zawodowo, poprawić stan bezpieczeństwa, ale przede wszystkim zmienić sposób myślenia mieszkańców tych dzielnic. Nie można remontować domów, jeżeli ci ludzie będą je zaraz niszczyli. Musimy ich przywrócić do życia w społeczeństwie. No i pięknie. Dobre założenie, pytanie tylko jak je zrealizować? Na to także jest plan! Uwaga: "Organizacje, które będą realizować program w gdańskich dzielnicach mają różne pomysły, jak to osiągnąć - od klubo-kawiarni po terapię przez sztukę". W tym momencie cały plan idzie w pizdu. Skłamałbym, gdybym powiedział, że mam jakikolwiek sensowny pomysł na to jak "przeciwdziałać wykluczeniu społecznemu" w takich dzielnicach jak Dolne Miasto (może poza AK 47, ale chyba nie o to się rozchodzi). Mogę się za to założyć, że klubo kawiarnie i terapia przez sztukę nie mają żadnych szans na powodzenie. Zero, nul, nada... Nie wiem jaka perła intelektu stoi za tymi konceptami, ale mogę z dużą dozą pewności stwierdzić, że musi "przestać palić to gówno". Terapia przez sztukę w Dolnym Mieście? Prędzej świnie zaczną latać. Nie wszyscy chyba zdają sobie sprawę z jak głęboką patologią mamy lub możemy mieć tu do czynienia. Terapia przez sztukę dla kogoś kto jest w 3 pokoleniu alkoholikiem i większość życia spędził w pierdlu. Mówimy tu o degeneratach pierwszego sortu, o patologii przez duże P wyssanej z mlekiem matki, mówimy o ludziach spalonych w blokach, półanalfabetach i kryminalistach, o rynsztoku. Jak naiwnym trzeba być, żeby sądzić, że właściwa w takich przypadkach jest terapia przez sztukę? Smutnym efektem rewitalizacji będzie duża suma pieniędzy wrzucona do wspomnianego rynsztoku. Przez jakiś czas będzie się unosić na powierzchni ciesząc oko, a potem z cichym bulgotem pójdzie na dno. To jednak nie jest ważne. Ważna jest rewitalizacja i to, że podejmie się szczytną inicjatywę mająca na celu "przeciwdziałaniu wykluczeniu społecznemu". Będzie się świetnie o tym pisało i mówiło na konferencjach, będą zdjęcia i kamery, słupki pójdą w górę, a potem... A potem się powie chcieliśmy dobrze, a wyszło jak zawsze. No chyba, że miasto potajemnie przeniesie patogenny element, który uczynił te miejsca tym czym są w jakąś odległa lokację - na co rzecz jasna bym nie liczył. Chciałbym się mylić, niestety jednak mylę się rzadko, to po pierwsze, a po drugie - to w końcu Polska - taka pijana i zmęczona wciąż...

02 października 2009

13 n good!

Tak, będzie o Romusiu (między innymi). You can run, but you cannot hide! Takie powiedzonko, które można często usłyszeć w amerykańskich filmach w momencie, w którym chce się dać komuś do rozumienia, że nawet jeśli ten spieprzy do Indochin to nasz czarnuch zaczai się w jego miseczce z ryżem i pośle mu kulkę - w dupę :) No i Romuś couldn`t hide... a reszta jest historią - chciałoby się rzec. Sprawa Polańskiego wróciła (jeszcze nie na wokandę) po ponad 3 dekadach budząc wiele emocji w kraju i zagranicą. Mnie rzecz jasna nieco bardziej interesują te "krajowe" emocje. Tym razem będzie bez linków i bez zbytniego rozwodzenia się. W ogóle nie byłem zaskoczony obserwując "efekt kliki" a.k.a. "listu" vide elyty wstawiają się za biednym Romkiem, który jest prześladowany bo jest Żydem, wielkim twórcą, porządnym człowiekiem, i w ogóle jest cacy - co oczywiście nie ma tak naprawdę znaczenia, bo, co najważniejsze dla całej hecy, jest członkiem "klubu"! Gdyby był katolickim księdzem pewnie już by "wisiał". Reasumując, nieważne, że popełnił czyn będący karalnym w miejscu i czasie jego popełnienia, nieważne, że po prostu dał nogę by uniknąć ewentualnej odpowiedzialności, nieważne, że dopuścił się czynu moralnie nagannego (tak, użyłem określenia MORALNIE NAGANNEGO, nie, nie jestem z Melmak), - seks z dzieckiem, nieważne - Romuś jest ok! Przecież, gdyby go zamknęli to by nie zrobił tych fajnych filmów! I ona tego chciała! Bla, bla, bla, bla... I tak do usrania, wszystkie zwierzęta są równe...!
Nie uważam, że wszystko "gra" w sprawie przeciwko Polańskiemu, ale cytując South Park - dude, you fuck children....! - muszę zgodzić się z postulatem Ziemkiewicza - "wykastrować obrońców Polańskiego". Zwłaszcza jak słyszę argumenty pt. wielki twórca - no i? Jakby kogoś zastrzelił też byłoby to usprawiedliwienie? Pewnie dla niektórych tak. Jakby zerżnął waszą 13 letnią córkę? Dum, dum, dum - pewnie bieglibyście po obcęgi skrzynki z narzędziami, by "get medieval on his ass", nie mam racji? No ale nie wiadomo, bo jak stwierdziła Stalińska, 13 latki same pchają się do łóżka. Cóż mogę powiedzieć, Stalińska powinna wiedzieć, że nie należy oceniać każdego swoją miarą - ona pewnie nie tylko musiała się pchać, ale jeszcze dopłacać... Koniec, końców - nawet jeśli była to nieletnia dziwka i chciała przewalić Romka na kasę, lub ktoś mu ją podsunął lub, lub, lub - to i tak konkluzja jest jedna - dude, you fuck children! I to jest chore, i trzeba to sobie powiedzieć, jasno i wyraźnie. Nie mówię, że Polańskiego należy ukamienować, ale do ciężkiej cholery, nie można "wybielać", bo to i tamto. Moim zdaniem w są pewne kwestie, w których nie powinno być "szarej strefy". Kolejna mrzonka, co? Viva la relatywizm...

28 września 2009

Italian spiderman.

... czyli jakby na to nie patrzeć absurdu ciąg dalszy.

Zacznijmy jednak od prasy, czy też mediów jak kto woli. Od pewnego czasu coraz bardziej uderza mnie różnica pomiędzy mediami krajowymi i zagranicznymi. Jak się zapewne domyślacie polskie media nie wypadają zbyt dobrze, gdy postawić je obok mediów zachodnich - wszechobecna amatorszczyzna, koncentrowanie się na pierdołach, o stronniczości i manipulacji nie będę pisał, gdyż mam dziwne przeczucie, że bez nich media przestałyby istnieć. Nie warto chyba się zbytnio rozpisywać na temat niedoskonałości mediów, muszę jednak zaznaczyć, że ku mojemu zdziwieniu media niemieckie są o wiele bardziej rzetelne niż się tego spodziewałem, a rosyjskie o wiele bardziej "wyjebane w kosmos" niż się tego spodziewałem. Prawdę powiedziawszy, to media rosyjskie powinny być poza konkursem - pure nonsens polityczno-historyczny na każdym froncie. Wróćmy jednak na własne podwórko. Wiem, że czasem nie ma o czym pisać i trzeba się posiłkować bzdetnymi tematami, ale wiadomość pt. "Papież wygłosił przemówienie z pająkiem na sutannie" po prostu rozłożyła mnie na łopatki. O ile mnie pamięć nie myli to światowa prasa tego dnia wspominała coś o przełomie w walce HIV (polska chyba dwa dni później) i o kilku innych ciekawych wydarzeniach, które polskie media przemilczały. No ale po co zajmować się leczeniem chorób, czy też światową gospodarką, skoro Papież miał na sutannie pająka! Naprawdę super informacja, ciekawe co teraz pająk porabia? Może warto go złapać i opchnąć na e-bay? Papieski pająk - bez ceny minimalnej!

A propos kacapów i ich ciekawych tez - Zrównywanie nazistowskiego reżimu, który chciał unicestwić Polaków, i Armii Czerwonej, która ich wyzwoliła, jest poważnym błędem politycznym. Gdyby nie Armia Czerwona, to współcześni Polacy byliby służącymi i prostytutkami u Aryjczyków - dodał Markow. Niezłe, co? Choć pytanie o to co by było, gdyby nie Armia Czerwona jest bardzo dobrym pytaniem. Może, gdyby nie nas krasnoarmieńcy nie "wyzwolili" (jego mać) to nie musielibyśmy po dziś dzień robić przysiadów będąc po uszy w gównie? No, ale to coś z serii political fiction... Nie muszę chyba dodawać, gdzie sobie może Markow wsadzić takie wyzwolenie? (жопЭ)

Kolejna odsłona cyklu złote myśli celebrytów, Wodecki komentując dzień bez samochodu (kiedy doczekam się dnia bez debila?) , który wg niego nie do końca spełnił swoją rolę - a to niespodzianka - stwierdził, że należałoby w ciągu roku przejść na samochody hybrydowe i, że "pozwolenie na jazdę samochodem powinno mieć tylko parę osób: policja, pogotowie, prezydent i ja". Ad. 1 - rozumiem, że Wodecki bierze na siebie koszty? Ad. 2 - nie potrafię tej wypowiedzi rozpatrywać nawet w kategoriach bardzo kiepskiego żartu, powiem więc prosto - pozwolenie na publiczne wypowiadanie się też powinno mieć tylko kilka osób i z pewnością nie powinien się wśród nich znaleźć Wodecki, a poza tym to - pierdol się :)

Feminazistki znów atakują, tym razem Kochanowskiego za to, że ośmielił się powiedzieć, że nie lubi feministek - dobrze, że nie użył terminu, którym ja się posługuję. W dzisiejszych czasach jedną z największych zbrodni przeciw prawomyślnieniu jest powiedzenie tego co się myśli, zwłaszcza jeśli jest to niewygodna dla wielu prawda. Kochanowski to zrobił, przez co automatycznie został sklasyfikowany jako zacofaniec - "mentalnie w postrzeganiu kobiet zatrzymał się gdzieś na początku lat 60-tych". Z pewnością. Jeśli przyjrzeć się arguemntom użytym przez Kluzik-Rostkowską to można dojść do wniosku, że zatrzymała się ona gdzieś na początku szkoły podstawowej. Pytanie gdzie lepiej się zatrzymać?

Ja najchętniej zatrzymałbym się z dala od tego burdelu, ale jak się zapewne domyślacie jest to tylko pobożne życzenie. Złodzieje ubezpieczeń (vel ZUS) borykają się z firmami, które dzięki luce w prawie odprowadzają składki nie w Polsce ale za granicą. Jako, że ZUS traci masę kasy, którą mógłby przecież potencjalnie zmarnować lub zdefraudować to bije na alarm i chce aby sprawą zajęło się ABW! Sprawa jest trudna, bo proceder jest "jakby" legalny ;) heh... Na początku artykułu pada stwierdzenie, że kreatywne kombinatorstwo polaków nie zna granic - co akurat jest prawdą, lecz czy aby na pewno w tym przypadku? Ja widzę to nieco inaczej. Prawo uchwalają niekompetentni debile, jest więc ono celowo lub nie pełne luk, które większość ludzi wykorzysta jeśli tylko będzie mogła - zwłaszcza jeśli będą to Polacy - co do tego nie ma żadnych wątpliwości. Czy można mieć do nich o to pretensje? Dają to bierz, biją uciekaj - proste. Zwłaszcza, że jak pisze Ziemkiewicz - życie w Polsce jest jak pływanie w kisielu, nie należy więc się dziwić, że ludzie chcą sobie ten proces ułatwić na wszelkie możliwe sposoby. Pod koniec artykułu przytoczone jest zdanie, które świetnie podsumowuje i wyjaśnia opisywaną sytuację: "To polski system ubezpieczeń jest nieuczciwy. Skopany do granic możliwości i kompletnie niedostosowany do realiów. Ludzie w potrzebie szukają rozwiązań korzystnych dla siebie, nie dla systemu". Nic dodać, nic ująć.

Co do pieniędzy, które można zmarnować, to muszę wspomnieć o innej instytucji, która z całą pewnością stanowi godną konkurencję dla ZUS, mianowicie NFZ (Narodowa Fikcja Zdrowia). Biura, komórki, konferencje, samochody służbowe - wszystko pierwej sort rzecz jasna. Żyć nie umierać o ile pracujesz w NFZ rzecz jasna! Bo jak nie i nie masz kasy, to lepiej się od razu zastrzel, bo pewnie zabraknie pieniędzy na Twoje leczenie. .50 - gdzie on, och gdzie?

22 września 2009

Dum, dum, dum

czyli absurd uber alles...

Wielkiej urody, nie, wróć, talentu, wróć, intelektu, nie, nie, cholera to nie tak, no w każdym razie Anna Mucha twierdzi, że sprawa antykoncepcji i edukacji seksualnej jest sprawą życia i śmierci!
Powiało grozą... czyli coś z cyklu złote myśli "celebrytów". Mucha jest zdania, że edukacja seksualna powinna zaczynać się jak najwcześniej i być obowiązkowa. Argumentem przemawiającym za tą tezą ma być sprawa nastoletniego ojca z Anglii, który jednak nim nie był. Jestem przekonany, super argument, zwłaszcza, że państwa zachodnie od dawna stosują edukację seksualną w szkołach- jak pokazuje praktyka bez rezultatów. Mucha krytykuje Cejrowskiego, za to niegdyś nabijał się z nauczycielki karząc jej zakładać prezerwatywę na banana (w kontekście edukacji seksualnej w szkole), błyskotliwie stwierdza, że jeśli zrobiłby to jeszcze raz, znalazłby się w mentalnym średniowieczu. Cóż, ja tam wolę być w mentalnym "średniowieczu" z Cejrowskim niż być muchą lgnącą do gówna "postępu".

Jakby ktoś jeszcze miał jakiekolwiek wątpliwości co do faktu, że polski system "edukacji" jest do dupy, oto kolejny fakt, który przemawia za tą tezą. No comment.

Nie tylko kacapki lubują się w relatywizmie i pisaniu historii od nowa, upa-syny vel Ukraińcy także mają spory wkład w rewizjonizm stosowany. Lwowska Rada Obwodowa potępiła polski Sejm za uchwałę z 15 lipca w sprawie "tragicznego losu Polaków na Kresach Wschodnich". Skrytykowano też wydany przez rząd zakaz wjazdu do Polski dla uczestników rajdu Bandery. Za fałszowanie historii uznano określenie antypolskiej akcji UPA z 1943 roku jako "masowych mordów o charakterze czystki etnicznej i znamionach ludobójczych". Wiadomo nie od wczoraj, że UPA składała się z bardzo zacnych ludzi, żeby nie powiedzieć herosów i taka też cześć im się należy, a Polska jest "be". Z powodu troski o ciśnienie tętnicze nie będę zbyt obszernie komentował pretensji i tez wysuwanych przez ten pseudo-naród, powiem tylko tylko, że w jednym mają rację - pretensje terytorialne - Lwów to polskie miasto - i przyjdzie czas kiedy się o nie upomnimy!

Lwów, Lwowem a tymczasem fiskus (tak znowu) odwala krecią robotę po to aby jeszcze bardziej pogrążyć naród polski w biedzie i beznadziei. Czyli coś z serii, dlaczego nawet jak odzyskamy Lwów, spalimy Moskwę, a z Niemiec zrobimy parking i tor wyścigowy to w tym kraju nigdy nie będzie dobrze. Firmy, które borykają się z kłopotami finansowymi i zwrócą się do fiskusa z prośbą o rozłożenie podatku lub zaległości na raty - może spotkać niemiła niespodzianka. Zamiast pomocy, urząd może zająć konto bankowe podatnika, a do jego drzwi może zastukać poborca skarbowy. Nie ma jak wyciągnąć pomocną dłoń do petenta/podatnika. Najlepiej wepchnąć gnoja do rynsztoku, wtedy na pewno nie będzie zalegał z podatkami...
A propos to miło wiedzieć, że podatnicy/obywatele nie przybierają biernej postawy i starają się walczyć o swoje. Prawie miliard złotych nienależnie pobranego podatku oddał firmom i obywatelom fiskus w 2008 r. - wylicza "Rzeczpospolita". Przegrał też rekordową liczbę sporów z podatnikami. Czekam momentu, w którym w końcu polski urzędnik zacznie odpowiadać swoją, zazwyczaj pustą, głową za bezsensowne, bezprawne i kretyńskie decyzje - być może zbiegnie to się z dniem, w którym świnie zaczną latać, co nie zmienia faktu, że będzie to wielki dzień, na który niewątpliwie warto czekać. Być może wtedy królestwo absurdu powoli zacznie chylić się ku upadkowi, no w każdym razie tego urzędniczego...

Na koniec przemiła wiadomość/przestroga dla tych, którzy uważają, że fajnie jest oszukiwać naturę - jeśli Jacko nie był wystarczającą przestrogą! Klik! I Ty możesz tak wyglądać za jedyne 9 milionów! Warto było, co? Myślę, że dysponując tymi środkami o wiele lepiej byłoby spróbować wszczepić babce mózg, no bo w sumie co mogłoby pójść nie tak? Odessać próżnię, otworzyć czaszkę, delikatnie umieścić mózg kanarka (trzeba zacząć od mniejszego, aby nie spowodować szoku), zamknąć i gotowe!

16 września 2009

Historia, absurd i absurd.

70 rocznica wybuchu II Wojny Światowej za nami, podobnie jak i tysiąc wynurzeń na temat tego kto co powiedział i jakim tonem, co powinien powiedzieć, a czego nie powiedział i co chcielibyśmy żeby powiedział - jak się można domyślać, wynurzenia te, o ile niewątpliwie są częścią tak zwanej debaty publicznej, to niewiele do niej wnoszą. Są za to świetną pożywką dla mediów i punktem wyjścia to kolejnej, równie bezowocnej dyskusji o historii. Dlaczego bezowocnej? Skąd ten pesymizm? Dlatego, że jeśli chodzi o historię i relacje Polska-Niemcy, a w szczególności Polska-Rosja nie ma co liczyć na cuda, to po pierwsze. Po drugie dyskusja ta wydaje się być bezcelową, gdyż historia (niestety), czy też jej wyobrażenie zaczyna przypominać powiedzonko z gównem - każdy ma swoje i cudzego nie chce tykać. Nie mam racji? Każdy ma swoją wersję historii i się jej trzyma, a jak już wspomniałem jeśli chodzi o wspólną historię Polski, Niemiec i Rosji - to już totalne rozwolnienie!
Nie bez kozery zaczynam od II Wojny i Rosji. Pomimo tego, że już wcześniej pisałem (i nie tylko ja) o bogatej wyobraźni historycznej, tudzież przeogromnym talencie rewizjonistycznym kacapów, to ciężko mi nie napisać o tym jeszcze raz. Warto znać języki sąsiadów/wrogów i czytać co takiego wypisują/mówią w swoich mediach, gdyż ma to kolosalną wartość poznawczą. Szczególnie polecam portal o wdzięcznej nazwie http://www.pravda.ru - dostępny także w wersji angielskiej i to bardzo dobrej! (Aczkolwiek w wersji angielskiej nie ma tego wszystkiego co w rosyjskiej, dlatego też uczta się czytać wigwamami!)
Czego można się z niego dowiedzieć? Jak to matka, siostra, ojciec, kochanka Rosja ratowała Europę przed reżimem hitlerowskim, że pakt Ribentrop Mołotow był zwyczajnym paktem o nieagresji, że Europa jest "be", jak to nie można porównywać reżimu hitlerowskiego i stalinowskiego (o czym jak już wcześniej pisałem się zgadzam, z tym, że z zupełnie innych powodów), o tym jaka to Rosja jest super i o tym jak to Polacy podczas II Wojny Światowej - podobnież wg materiałów wideo z tamtych czasów - idą na czołgi z szablami - nie wiem komu za to dziękować, propagandzie hitlerowskiej, czy "debilowi Wajdzie". To co napisałem powyżej jest jedynie luźnym "streszczeniem" ciekawostek przyrodniczych, których nie brakuje na portalu "prawda" - gorąco zachęcam do lektury.
Oczywiście znalazło się i znajdzie wielu "rodaków" (TFU), którzy wychodzą za założenia, że Rasijii drażnić niepotrzebnie nie należy, bo i po co? Po co rozgrzebywać rany i psuć stosunki? Wiadomo, po której stronie ci (TFU) rodacy mają serce. Pewnie po co mówić o pakcie Ribentrop-Mołotow, o Katyniu, który oczywiście nie jest ludobójstwem, po co mówić o zbrodniach jakich dopuściło się ZSRR na narodzie polskim? Przecież trzeba zachować dobre stosunki. Co z tego, że czysto wyimaginowane, bo jak wiadomo jak świat światem Polak nie będzie Ruskowi bratem vide stosunki polsko-rosyjskie będą miały zawsze charakter przerywany. W ogóle najlepiej przyjąć na siebie winę za obie wojny i siedzieć cicho, może ktoś rzuci ochłap z pańskiego stołu i pogłaszcze po główce...

Skoro już mowa o rzeczach, które były a ich nie było, to Kwaśniewski ostatnio stwierdził, że afery Rywina nie było! "Co to za afera, która polega na tym, że ktoś żąda 17,5 miliona, których nikt nigdy nie widział i nikt nigdy nie dostał?" Fakt, dupa nie afera, nic się nie stało... Złe języki ludzkie. Widać, że chłopina uczył się od najlepszych, złapią za rękę mów, że nie Twoja! A może to nawrót choroby filipińskiej?

Wielu z Was zapewne wiele słyszało o tak zwanej polityce prorodzinnej. Ci na lewo i na prawo deklarują, że trzeba ją wspierać jak tyko się da i prześcigają się w obmyślaniu nowych, świetnych strategii, które się temu mają przyczynić, np. becikowe! Zapewne jednak wielu z Was nie do końca pojmuje tajemniczą koncepcję polityki prorodzinnej i tego co się za nią kryje, a także tego jak rozumieją tę koncepcję nasi cudowni politycy. Oto przykład. Chodzi o uczennice, które będąc w ciąży, o zgrozo, chodzą do szkoły. Co powinno się z nimi zrobić wg posła PIS? [...] "Powinny być zamknięte. Przecież dają zły przykład. Wydaje mi się, że to nie jest normalna sytuacja - mówił Stanisław Nastaj." Fakt to nie jest normalne, dziewczyna zachodzi w ciąże - anomalia - i chodzi do szkoły - zaraz zamiast deszczu spadną żaby! Pan poseł niewątpliwie zmierza w dobrym kierunku, poza tym, że chyba miał na myśli siebie a nie ciężarne dziewczyny.

Nie tak dawno pisałem o kolejnym genialnym pomyśle fiskusa, a tu proszę, zanim się obejrzałem powstał następny! Fiskus w Katowicach stwierdził, że "każda darmowa przysługa jest realnym zyskiem dla tego, kto z niej skorzystał." A skoro jest zysk to musi być podatek! No to teraz dopiero pokażemy tym babciom co im uczynny sąsiad zakupy przyniósł! PODATEK lampucery, na jednej nodze! Szczerze Wam powiem, nie wiedziałem, że w fiskusie takie światłe umysły zatrudniają! To się nazywa kreatywność, niech się schowają prywatne korporacje ze swoimi specami od reklamy, pr, i całej reszty korporacyjnego gówna. Chyba jedyną barierą która powstrzymuje fiskusa od opodatkowania głupoty jest to, że jego pracownicy musieliby płacić jedną z najwyższych stawek, a jak wiadomo mało kto chce sobie strzelić w stopę.
Nota bene, opodatkowanie piekarza, który karmił głodnych też było niezłe! Taki fiskusowy klasyk...

Pamiętacie taki film "Sędzia Dread"? W tymże filmie główna postać grana przez Stallone wypowiada kwestię: "I am the law!" Może nie jest to w 100% adekwatne do newsa, ale tak mi się kojarzy. Niemiecki sąd stwierdził, że hasła "Zatrzymać inwazję Polaków!" i "Granica zamknięta dla kryminalistów!" nie podżegają do nienawiści. Oczywiście, że nie. Zachęcają do robienia na drutach i aktywności w kole gospodyń wiejskich, podobnie jak hasło jebać szwabów.

06 września 2009

Every little helps!

Czyli wartość poznawcza zakupów w Tesco. Na opakowaniu ryż parboiled, czyli poddany wstępnej obróbce termicznej - w przypadku ryżu za pomocą pary. Na opisie z ceną "ryż paraboliczny", za sjp.pl; charakterystyczny dla paraboli, przypowieści; alegoryczny; 2. przypominający parabolę, łukowato zakrzywiony. Nice one!



01 września 2009

Aruba, Jamaica...

... czyli Scotty beam me up!

Zacznijmy od Dody i Senyszyn! Brzmi dobrze co?
Otóż TVP rozwiązała kontrakt z Dodą w reakcji na jej wypowiedź o biblii. Uderz w stół a odezwą się czerwone nożyce - vide Senyszyn, która twierdzi, że TVP powinna podwoić Dodzie kontrakt a nie podziękować za współpracę. Wyszedł z tego niezły tandem. Kolejna piosenkarka o wątpliwym talencie (jak to powiedział Mes "silikon dali jej do głowy, a po wszystkim Pocięli mózg na pół kule i wszczepili w cycki"), która musi nadrabiać sztucznym zamieszaniem wokół swojej osoby, przejechała się nieco na prostackiej prowokacji - schade, lub jak kto woli shit happens (diamond) biatch!
Reaguje na to wątpliwego kalibru i jeszcze bardziej wątpliwego intelektu (wbrew pozorom mam dziwne przeczucie, że Doda góruje intelektem nad Senyszyn) prof. (tfu) Senyszyn (postać o tyle ciekawa, że była członkiem PZPR i NSZZ Solidarność równocześnie), która jak większość lewaków przyklaśnie każdej inicjatywie, która wymierzona jest przeciw katolikom. Śmiać się, płakać, sam już nie wiem, śmiech przez łzy? Choć jak się chwilę nad tym zastanowię, to: Oh lord, wont you buy me a Desert Eagle .50... Chyba wiecie co dalej?

Będąc przy zabijaniu to zapraszam do newsa o wszystko mówiącym tytule "Kontrola zabiła firmę" czyli Polska, vel Welcome to the jungle, czyli sitwokracji i polskiej egzotyki ciąg dalszy, komentarz chyba nie jest potrzebny. No może poza lakonicznym stwierdzeniem, że tak jak i w przypadku gen. Skrzypczaka trzeba uważać z "kim się tańczy", bo może to się źle skończyć.

Jest zabijanie i Polska, Polska nie mogę więc nie wspomnieć o incydencie, po którym o użycie wspomnianego .50 aż się prosi, mianowicie o wysterylizowaniu kobiety bez jej wiedzy i zgody. Proponuję sterylizację lekarza, który jest za to odpowiedzialny bez narkozy tępym nożem a potem randkę z .50

Jeszce jedna wiadomość z Polski, prezydent Kaczyński porównał Katyń do Holokaustu, co wywołało protest środowisk żydowskich. "- Podjęta przez pana Kaczyńskiego próba wymieniania jednym tchem Hitlera i Stalina nie może się powieść. Ten, kto mimo to podejmuje się porównywania dwóch tak złych, ale odmiennych zbrodniarzy, nie oddaje sprawiedliwości ani losowi Polaków, ani nieporównywalności i unikatowości holokaustu" Jak dla mnie to wypowiedź ta to (używając internetowej gwary) niezły LOL. Jest w niej trochę racji! Wymienianie jednym tchem Hitlera i Stalina nie jest trafne (Hitler nie dorasta Stalinowi do pięt), ale z drugiej strony to nie wiadomo co by było, gdyby Hitler miał więcej czasu, jest szansa, że zbliżyłby się do wyniku Stalina! Ale mniejsza o to co by było gdyby. Bardziej rozbawiła mnie "nieporównywalność" i "unikatowość" holokaustu. Jeżeli ktoś może mi wytłumaczyć na czym mają one polegać to będę wdzięczny. To po pierwsze. Po drugie to czemu niektórym Żydom wydaje się, że mają wyłączność na cierpienie lub na używanie terminu holokaust? (Jeśli mają tak zwane copywrighty a ja o tym nie wiem, to mea culpa). Po trzecie to biorąc wszystkie "za" i "przeciw", to naprawdę nie widzę nic unikatowego w tym, że ktoś wpadł na pomysł wymordowania całej masy ludzi - smutne ale prawdziwe, a z pewnością nie oryginalne. “You are not special. Your are not a beautiful or unique snowflake. You are the same decaying organic matter as everything else”.

Na koniec coś o wyspiarzach! Yeah! Brakowało Wam tego, co? :) Jeśli ktoś miał wątpliwości co do tego, że Anglicy są głupi - oto dowód na to, że Angielki są jeszcze głupsze! (I brzydkie).

28 sierpnia 2009

And now, for something completely different...

... a man with three buttocks!

Tak, nadeszła pora na coś innego, bo ile razy mogę pisać o tym, że kacapy ponownie wygrywają mój skromny plebiscyt zatytułowany: "Which country would I nuke first"? Swoją drogą "w tym szaleństwie jest metoda", złapią Cię za rękę - mów, że nie Twoja! Ciężko nie zgodzić mi się z Ziemkiewiczem, który słusznie zauważa, że Rosjanie nie silą się na wymyślanie kłamstw, które brzmiałyby choć odrobinę prawdopodobnie. Bo i po co? Moja jest racja... Będąc przy plebiscytach, to chyba oczywistym faktem dla czytelników tego bloga jest to, że Helmuty są drugie w kolejce, poza Steinbach, na nią czeka nieoheblowana deska :) Dopóki jednak bomby i deski nie pójdą w ruch, (Bóg raczy wiedzieć kiedy, ale pójdą, w tej kolejności) Niemcy na wespół z Rosją będą promowały rewizjonistyczną wizję historii. Bo to przecież Polska wywołała drugą wojnę paktując z Hitlerem przeciwko Rosji (i z Japonią), co nie wyszło, może i szkoda...
A zresztą nie bądźmy małostkowi, po co zagłębiać się w niepotrzebne szczegóły, Polska jest winna wszystkiemu bo po prostu była i zawadzała! No! Paniatna? Tak więc pretensję możemy mieć tylko do siebie. Jasne?
Słońce kaszub a.k.a. człowiek bez kręgosłupa obiecuje odpowiedź na rosyjskie oszczerstwa, a jak powszechnie wiadomo Donek znany jest z prowadzenia twardej polityki zagranicznej, a już szczególnie w stosunku do Rosji, także nie ma co się martwić, już on im przytrze nosa!

Starczy polityki, miało być coś zupełnie innego. Kilka słów o filmie District 9 (UWAGA SPOILERY). Wyreżyserowany przez Neilla Blomkampa, wyprodukowany przez Petera Jacskona - o ile pierwsze nazwisko może wielu osobom nic nie mówić, to drugie z całą pewnością może zachęcić do obejrzenia filmu. (Trailer). Film spotkał się z bardzo pozytywnym przyjęciem, ocena IMBD 8,7. Muszę przyznać, że nie jest zły, pomysł jest ciekawy, na swój sposób oryginalny, całkiem fajnie nakręcony, ale... Zawsze jest jakieś ale, prawda? Pomijając, że "Tobie to się żaden film nie podoba" - jak głosi obiegowa opinia. Film jak wspomniałem jest całkiem fajny, z całą pewnością odbiega od większości tak zwanych filmów science fiction, w których główny nacisk został położony na fiction a science istnieje tylko w nazwie, gdyż została zastąpiona efektami specjalnymi. District 9 posiada prawdziwą fabułę, postacie może nie są przesadnie rozwinięte, ale nie mogę powiedzieć, żeby ten fakt bardzo przeszkadzał w odbiorze tego obrazu. Co ważniejsze film mówi o czymś, przedstawia ludzkie przywary, ilustruje brzydotę ludzkiej natury - całkiem nieźle jak na film o kosmitach nakręcony w 2009, nie? Wracając do "ale", poza tym wszystkim film jest po prostu głupi. Na ziemię przylatują kosmici, z niewyjaśnionych powodów ich "statek matka" unosi się nad RPA, a oni nie mogą wrócić do domu. A jak wiadomo od czasów ET - każdy kosmita chce do domu - wcale się nie dziwię, jak byłem w UK - też chciałem do domu. Ponad milionowa populacja kosmitów zostaje umieszczona w odgrodzonym obszarze, noszącym nazwę District 9, w którym wiodą wesoły, aczkolwiek "spartański" żywot. Mają wypasioną broń, na której każdy chce położyć łapę, ale ta niestety działa tylko w rękach kosmitów. A gdzie głupota? Bez obaw jest jest jej cała masa. Kosmici zdolni do podróży interstelarnych, więksi i silniejsi od ludzi, z kosmiczną bronią robiącą badaboom i exoszkieletami bojowymi robiącymi big badaboom dają się zamknąć w slumsie i traktować jak ścierwo. Bardzo sensowne. W filmie ludzie pogardliwie nazywają ich krewetkami, fakt przypominają troszku krewetkę, co nie zmienia faktu, że formę mają mniej lub bardziej humanoidalną, oddychają powietrzem, uwielbiają jedzenie dla kotów i rozumieją po angielsku! Dobre. A i jak można wywnioskować z filmu uprawiają seks z ludźmi - jak, tego już nie można wywnioskować. Na tym lista głupot się jednak nie kończy. Jeden z głównych bohaterów filmu, agent MNU (firmy produkującej broń) podczas przeszukania jednej z chatek obcych prysnął sobie w twarz paliwem do statku kosmicznego i w niedługim czasie zaczął przemieniać się w jednego z kosmitów! Yippy ka yay!!! Zmiany na poziomie genetycznym czy inna cholera w klika godzin, kurde ciekawe ile lat świetlnych na litr wyciągają z tego gówna? Jak dowiadujemy się potem proces jest w pełni odwracalny ale zajął by 3 lata! A, żeby nie było posiadając jedną rękę prawie cała "kosmiczną" jest w stanie obsługiwać kosmiczną broń i kosmiczny exoszkielet bojowy! Zdolny chłopak! Ciekawe czy szkielet latał na Windows mobile? Heh...

Reasumując, film z kategorii można obejrzeć, ale szału nie robi. Chyba, że wyłączymy moduł myślenia, ale do tych celów polecam film klasy B i sześciopak.

Na koniec, aby nie wypaść z rytmu, kolejny odcinek polskiej egzotyki. Tym razem kolejny "skok na kasę" autorstwa fiskusa. Ministerstwo Finansów chce, żeby służbowe auta mogły być użytkowane tyko w celach służbowych, w przeciwnym wypadku należy zapłacić zryczałtowany podatek proporcjonalny do ilości czasu, w którym auto jest używane do celów prywatnych. Egzekwować ten arcydurny przepis miałaby rzecz jasna Policja. [...]" - będą musieli udowodnić policjantom, że samochód na drodze jadzie w biznesowym celu, choćby na służbowe spotkanie". Już to widzę. Jak niby Policja miałaby sprawdzić/udowodnić, że ktoś jedzie na business lunch a nie na setę? A może na business setę? Świetny pomysł. Kolejny przepis, którego egzekucja graniczyłaby z cudem. Niech żyje biegunka legislacyjna.

29 lipca 2009

Go East!

Zachęcam do zapoznania się z wywiadem z litewskim politykiem Valentinasem Mazuronisem. Pierwszy raz o nim słyszę, ale daję słowo, że jeśli go kiedyś spotkam, to ma u mnie pół litra! Litewski parlament przyjął „ustawę o prawie do ochrony nieletnich przed szkodliwym wpływem dostępu do informacji publicznej” po tym jak zawetował ją prezydent. Środowiska gejowskie są nią oburzone, "cywilizowany" zachodni świat także, gdyż jest nieuropejska, nietolerancyjna, itd. itd...

Ustawa ta ma na celu przeciwstawienie się gejowskiej propagandzie w mediach (tak, wiem niczego takiego oczywiście nie ma, to tylko moje chore, homofobiczne wizje). Brawo Litwa! W końcu jakiś rząd zdecydował się na to, żeby dać odpór progejowskiemu frontowi oraz złamać jedyny słuszny schemat prawomyślności obowiązujący w "cywilizowanych" krajach. Dobrze wiedzieć, że jest jakiś kraj, który nie jest ślepo zapatrzony w "zachód" i nie podąża za każdym wzorcem jaki tenże wytworzył. Serce rośnie!

Nie będę się dalej rozpisywał, gdyż w 100% popieram stanowisko Pana Valentinasa. Dodam tylko, że bardzo bym chciał abyśmy w Polsce też mieli taką ustawę. Co prawda nie znam jej treści, ale byłbym skłonny przyjąć ją w niezmienionym brzmieniu.

"Ustawa jednak wprost zakazuje reklamowania homoseksualizmu, biseksualizmu, poligamii. Mówi też o tym, że każda informacja pokazująca te orientacje w pozytywnym świetle ma zły wpływ na psychiczne i fizyczne zdrowie młodych ludzi".

18 lipca 2009

Big pimpin` biatch!

Od teraz jestem Mack Daddy!!!

And the winner is...

Konkurs na to jakie państwo najchętniej w tym tygodniu zamieniłbym w stertę radio aktywnego popiołu wygrywa... Rosja! (The crowd goes wild!!!)

Poziom skurwysyństwa i bezczelności kacapskich gnid sięgnął zenitu, otóż z łam portalu pravda.ru (ciekawa nazwa) można dowiedzieć się między innymi, że "Polska była faszystowskim sojusznikiem Hitlera". (SIC!) Tak. Nie jest to pierwsza historyczna rewolucja made in kacapowo mająca na celu zdyskredytowanie Polski i wpisanie się do trendu odwracania kota ogonem. Milczeniem pominąłem niedawne doniesienie o teorii mówiącej, że Polska miała zawrzeć pakt z Niemcami i Japonią by zaatakować Rosję... dum, dum, dum, dum, ale teraz milczeć nie mogę.

Ta oraz inne ciekawe teorie formułowane przez kacapów są odpowiedzią na rezolucję OBWE, która potępią Rosję za ludobójstwo, łamanie praw człowieka, zbrodnie wojenne i zbrodnie przeciwko ludzkości. Oczywiście kacapki z tym się nie zgadzają twierdząc, że pasuje to bardziej do przedwojennej Polski niż do Rosji, która przecież straciła 26 milionów dusz w walce z nazizmem.
Relatywizm słodszy od czekolady, rewizjonizm lepszy od seksu! Rozumiem, że kacapy są niezadowolone z treści rezolucji OBWE, która zrównuje nazizm i stalinizm. Tak, jest to głupie stwierdzenie. Każdy kraj niezależnie od tego co ma sumieniu chce choćby trochę wybielić swoją przeszłość, ale żeby robić w tak niedorzeczny sposób? Wiem, że wersje Historii są różne, i że każdy ma swoją, a cudzej nie chce tykać... Sądziłem jednak, że istnieją jeszcze jakieś elementarne granice wyznaczone przez rozsądek - niestety myliłem się.

Ja także jestem niezadowolony z takiego brzmienia rezolucji. Zrównanie nazizmu i stalinizmu rzeczywiście jest niesprawiedliwe. Stalinizm był o wiele gorszy! Dlatego też nie powinno się go stawiać na równi z nazizmem, ani tym bardziej sugerować, że nazizm był najbardziej zbrodniczym systemem w historii dziejów, gdyż jest to wierutne kłamstwo. Najbardziej skurwysyńskim i zbrodniczym systemem w historii dziejów był rosyjski komunizm, w którym okres stalinowski odegrał bardzo ważną rolę. Rozumiem rosyjskie oburzenie, jak również dostrzegam i popieram konieczność stanowczego rozgraniczenia nazizmu od stalinizmu. Wszystko jednak można zrobić na co najmniej dwa sposoby (wg mnie), a Rosja jak zwykle wybiera ten za pomocą, którego może dopierdolić Polsce, która staje się faszystowskim sojusznikiem Hitlera, a Rosja (pozostaje) matką, siostrą, wyzwolicielką narodów.
Więcej ciekawostek historycznych (dla ludzi o mocnych nerwach) w artykule - zachęcam do zapoznania się z jego treścią.

A teraz coś zupełnie innego - brytyjskie 7 latki imitujące dorosłych - czyli my sweet 7 year old.
Kopiując amerykańską modę brytyjskie dzieci zaczynają żegnać szkołę z pompą i to niezłą. Rodzice rzecz jasna nie widzą w tym nic złego, bo to w końcu tylko zabawa. Pewnie, że nie ma w tym nic złego, w końcu rodzice jeśli chodzi o poziom intelektualny zatrzymali się gdzieś w okolicy wieku swoich pociech - na moje oko circa pomiędzy 12-tym a 16-tym rokiem życia, a że w dupach mają powywracane nie od wczoraj - efekt jest taki jak widać na załączonym obrazku. Niech się potem nikt nie dziwi, że dzieci w UK rozpoczynają współżycie w wieku lat 12, a rodzicami często zostają niewiele później, mając już aż 14 lat, a potem wygrywają rankingi na najbardziej dupodajne kobiety świata. Good for you! Fajnie się przylansować za pomocą dziecka, a że przy okazji, de facto, pozbawia się go dzieciństwa, to już mało istotne. Jest blichtr, jest dobrze.

Na koniec trochę polskiej inwencji. Rodzimi pracodawcy znani są z dobrego traktowania pracowników, godziwych płac, stwarzania szans rozwoju zawodowego oraz otwartości na drugiego człowieka. Ludzie są jednak różni i niektórzy z pracowników nie potrafią się odwzajemnić pracodawcom, dlatego też firmy wpadły na pomysł, który ma temu zaradzić. Chcesz dostać pracę? Podpisz weksel in blanco! Trzeba tylko sprawdzić czy praw autorskich nie ma Samoobrona!

12 lipca 2009

O tym i o tamtym.

A propos odruchu wymiotnego, o którym wspominałem we wcześniejszym poście, to jedno z doniesień przyprawia mnie o ten odruch nieco bardziej niż inne. Mianowicie zejście "króla popu". Po pierwsze dlatego, że po prostu nie mogę patrzeć na ten pastisz człowieka - jeden z minusów bycia estetą. Po drugie, dlatego, że co do zasady irytuje mnie masowa masturbacja nad czyimś grobem - nieważne czyim. Masowa histeria z powodu niepowetowanej stary "wielkiego" artysty, który nota bene ostatni w miarę ciekawy album nagrał 22 lata temu. Co zrobić, współczesna pop-kultura żyje dla takich właśnie zbiorowych masturbacji. Ciało króla jeszcze nie dobrze nie ostygło, gdy zapowiedziano, że zostaną wydane dotychczas niepublikowane utwory! Ciekawe czy Jacko zdoła dorównać w tej konkurencji 2 Pac`owi! Swoją drogą świetna metoda na zgarnięcie kasy. Facet nie żyje, ale zostało po nim sporo studyjnych kawałków, które najprawdopodobniej były na tyle kijowe, że nie trafiły na płyty. No ale jak wspomniałem facet nie żyje, więc nie można pozbawić fanów - tych unikalnych, niepublikowanych do tej pory rarytasów - a kaska leci... Życie jest piękne... Dla niektórych. Jeszcze jedno o Jacko i jego śmierci. Tym razem coś z naszego podwórka. Paweł Kukiz komentując śmierć i twórczość Jacksona nieprzychylnie odniósł się do jego osoby, głównie z powodu jego rzekomych skłonności do pedofilii. Skrytykował go za to nikt inny jak Michał Wiśniewski, twierdząc, że: "Jak można powiedzieć, że to był zwykły pedofil? Mówili to ludzie, którzy nawet nie otarli się o to, co ten człowiek osiągnął." Jest to szalenie interesująca wypowiedź. Czy Michael był pedofilem, tego nie wiemy na pewno, jeśli nim był, to należy o tym mówić! Jeśli to poprawi humor Wiśniewskiemu, to można dodać, że był to niezwykły pedofil! Wracając do tej kuriozalnej wypowiedzi, to warto by zadać Michałowi pytanie, czy sugeruje, że jeśli ktoś osiągnął tyle co Michael, to oznacza, to że może molestować dzieci? Jedno jest pewne, ten człowiek nie był NORMALNY. Kukiz ma w tym miejscu wiele racji, mówiąc, że coś musiało być na rzeczy, skoro Jackson nawet nie próbował dowieść swojej niewinności tylko wyciągnął z kieszeni gruby plik dolarów. Wiem, że zmarłych tylko dobrze, lecz o zboczeńcach tylko prawdę!

A propos, to pora na radosnego newsa, który mówi o tym, że Polacy (na swój sposób) są ciągle w miarę normalnym społeczeństwem. 75% polaków nie popiera małżeństw (tfu) homoseksualnych, a 87% sprzeciwia się adopcji (tfu do kwadratu) dzieci przez pary o tej samej płci. Serce rośnie, choć pod jednym względem Polska pozostaje oazą normalność. Nie jest to oczywiście po drodze pedrylskim bojówkarzom zrzeszonym w organizacji o wdzięcznej nazwie Kampania Przeciw Homofobii. Niejaki Szypuła reprezentujący tenże organizację twierdzi, że świadczy to o "lęku Polaków przed nieznanym" i "że środowiska gejowskie powinny być bardziej widoczne i powinny odważnie prezentować swoje stanowisko". Jestem bardzo ciekaw, kiedy gejowscy działacze wbiją sobie do swoich zakutych łbów, że nikt się ich nie boi, i że homofobia istnieje tylko w ich umysłach. Tak ciężko jest zrozumieć, że niektórym ludziom na wasz widok robi się niedobrze? Na pewno jeśli zorganizujecie więcej parad "równości", podczas których będzie się publicznie lizać po jajkach, to zrównacie sobie niezliczone rzesze zwolenników. Powodzenia.

Jeszce jeden news będący czymś w rodzaju światełka w tunelu. 39% polaków nie ceni żadnego polityka! Ha! Czyli jednak mieszkają tu jeszcze ludzie z krztą zdrowego rozsądku!

Na koniec komentarz do postawy bojowniczek, które zarówno w swej pomysłowości i inteligencji, jak i modus operandi dorównują działaczom gejowskim i innego tego rodzaju popapranym aktywistom walczącym o równoupośledzenie i prawa człowieka dla dżdżownic. Podczas Kongresu Kobiet Polskich (bunch of old skanks on their periods - jakby to powiedział Pan Garrison) dużo mówiono o wprowadzeniu parytetów do list wyborczych. Jeśli ktoś nie jest zorientowany co kryje się pod tym hasłem, to już wyjaśniam. Chodzi o to, aby oddać feminazistkom 50% miejsc na listach wyborczych do Sejmu, Parlamentu Europejskiego i samorządów. Ma to oczywiście na celu promować równouprawnienie i jest świetnym pomysłem. A ja powiem GÓWNO. Równouprawnienie my ass! Kobiety mogą kandydować i głosować - równouprawnienie jest. Pomysł ten jest oczywistym zamachem na dupokrację. Jeśli nikt na was nie chce głosować to się z tym pogódźcie i nauczcie z tym żyć. To jest jednak zbyt trudne, trzeba wprowadzić przymusową równość. 50% dla nas i chuj! Bo to jest równość! Społeczeństwo wybierze w wyborach 80 facetów i 20 babek, ale to nie jest równość, więc trzeba zabrać 30 miejsc facetom, bo społeczeństwo zagłosowało źle. Proste prawda? Pomysł kretyński i niebezpieczny zarazem. Już mamy spory odstetek debili w rządzie, a jeśli doszło by do tego, że jedynym kryterium załapania się do żłoba jest posiadanie jajników i nic poza tym, to wolę nie myśleć co by się działo. Kolejny raz nie chodzi o równości, chodzi o władzę. Dla nas.

Przepraszam, wcale nie o to chodzi, oto silny argument przeczący moim domysłom - "Politykę z kobietami robi się zupełnie inaczej, skupia się na tematach merytorycznych (...). Z kobietą-politykiem nie pójdzie się na wódkę".

I właśnie dlatego kobiety nie nadają się do polityki!!!

Bez pół litra nie razbieriosz!

08 lipca 2009

Przepraszam czy tu uczą, część druga...

Witam po przerwie! Po części spowodowana ona była, jak mawiają anglojęzyczni, writers block, a po części, najnormalniejszym i zupełnie naturalnym odruchem wymiotnym na 99% doniesień z kraju i ze świata. Myślę, że o ile writers block może być dla wielu z Was pojęciem obcym, to odruch wymiotny już nie! :) A z drugiej strony, to tak między Bogiem a prawdą ile razy można pisać o tym, że nasz rząd jest do dupy a Steinbach powinno się odpierdolić łeb przy dupie? A propos leada z tego newsa to nie mogę oprzeć się pokusie i nie strawestować: dzięki Bogu, że jeszcze nikt nie dał mi licencji na zabijanie, bo z pewnością (wg większości współczesnych doktryn religijnych) smażyłbym się w piekle. Chyba, że teoria, którą ukułem (nie ukrywam, czysto pod siebie), głosząca, że czerwoni i wszelka im podobna swołocz duszy nie mają, a co za tym idzie odesłanie takiego na łono kloaki z której wypełzł nie może być poczytane za coś złego, a wziąwszy pod uwagę ich szatańską naturę, być może, nawet za dobry uczynek! Rzecz jasna mogę się mylić! Starczy jednak tych quasi-teologicznych rozważań.

Przejdźmy do meritum zawartym w tytule posta. Od jakiegoś już czasu nic tak nie przykuwa mojej uwagi jak tegoroczne matury. Zapewne ktoś spyta się dlaczego? Matury są co roku! Fakt, w tym roku jednak zasób mojej wiedzy został wzbogacony o pewien, kuriozalny dla mnie, fakt, o którym do tej pory nie miałem pojęcia. Mianowicie, aby zdać "nową maturę" należy uzyskać 30% poprawnych odpowiedzi z każdego zdawanego przedmiotu. Jeśli się mylę, lub śnię - proszę poprawcie mnie! Horror, to pierwsza myśl jaka mi się nasuwa. Zaraz po niej, być może trącące frazesem, lecz moim zdaniem trafne stwierdzenie, mówiące, że takie będą Rzeczypospolite, jakie ich młodzieży chowanie. Kierując się przytoczoną maksymą i patrząc na poziom edukacji w Polsce mogę bez zastanowienia stwierdzić, że mamy grubo przejebane! Nie chcę wdawać się w kolejne dywagacje na temat ułomności polskiego szkolnictwa, vide beznadziejnej kadry, poronionego programu, braku rzetelnej kontroli i nadzoru nad systemem, jak na Polskę przystało panoszących się (tak, nawet w szkolnictwie) sitw, etc. etc. etc. (Że nie wspomnę o kolejnym odwiecznym problemie, który nosi imię debli nade mną, debil pode mną). Pomijając te, jak i tysiąc innych kłód, które rzuca się pod nogi naszemu systemowi edukacji, to do ciężkiej cholery - 30%??? Fuck me.... Nie wiem jak Wy, ale kiedy ja pobierałem nauki to jeśli próg zdawalności wynosił tzw. 50+1 to był powód do radości. 30%? Wg moich standardów trzeba być debilem, żeby teraz nie zdać matury! Przepraszam, CIĘŻKIM DEBILEM. Zwłaszcza, że np. na języku polskim do zadań podane są fragmenty tekstu, na którym mamy/możemy oprzeć swój wywód. Co przecież oznacza, że nawet nie trzeba zadać sobie trudu przeczytania lektury! Jeśli ktoś niedowierza, zapraszam na stronę http://www.cke.edu.pl/, gdzie można pobrać arkusze egzaminacjyne.

Dum(b), dum(b), dum(b), dum(b), dum(b)....

Jaka wygląda zdawalność (arcytrudnego) egzaminu maturalnego w tym roku? Podaję za CKE (wszyscy zdający):
licea ogólnokształcące - 89%
licea profilowane - 61%
technika - 67%
licea uzupełniające - 40%
technika uzupełniające - 31%

Dum(b), dum(b), dum(b), dum(b), dum(b)....

Drzewiej mawiali (w nieco innym kontekście rzecz jasna) "oddam dyplom za przedwojenną maturę". Co powiedzieli by teraz? Gdyby oglądali South Park, być może: "screw you guys, I`m goin` home!" Pewnie jednak woleliby zapaść się pod ziemię.